Jesteś kobietą, ciesz się z tego, ale też... No właśnie. Musisz wiedzieć,
że tego ale wraz z wiekiem jest coraz więcej, jednak ty wraz z wiekiem
powinnaś być coraz mądrzejsza i mieć więcej doświadczenia życiowego. Chodzi mi
tu głównie o mądrość życiową, umiejętności, i pozytywne nastawienie do siebie,
ludzi i świata.
Na to wszystko pracuje się całe życie. Jeśli więc masz 18, 20, 30 lat, to w dużej mierze to ty decydujesz jaka będziesz w wieku 50
+.
Ja byłam wychowywana jako strofowane dziecko i musiałam być grzeczna,
układna, dobrze wychowana, a trzy magiczne słówka: proszę, dziękuję, przepraszam
były na porządku chwili. Starano się mnie wychować na bardzo spolegliwą
kobietę, która więcej musi niż ma oczekiwać i otrzymać. Rosłam i widziałam to
coraz bardziej, nie miałam jednak okresu buntu, za to doskonale wykształcił się we
mnie mechanizm „robienia po swojemu”.
Mama jednak przekazała mi ważną życiową
mądrość, która brzmiała: Dziecko,
niezależnie od tego jak wyjdziesz za mąż, bądź w życiu samodzielna i
niezależna, również finansowo. Ta życiowa mądrość ratowała mnie z wielu
opresji, dawała siłę, pozwoliła budować swoje życie, a nawet karierę.
…ale to już było, czyli nie bądź
matką – Polką
Już Konfucjusz powiedział: "Wybierz
sobie zawód, który lubisz, a nigdy nie będziesz zmęczony". To prawda, dobrze jest mieć pracę taką, którą się lubi, która daje
satysfakcję zarówno zawodową jak i finansową. W pracy miałam jedną zasadę,
która zresztą towarzyszy mi do dziś: Jak się nie rozwijam to muszę się
ewakuować. Dlatego roiłam tak aby mieć się gdzie ewakuować i to nie jako ostateczność ale zdecydowanie na lepszą pozycję. Nigdy też nie traktowałam pracy jako „tej do końca”, tylko zawsze
patrzyłam na nowe możliwości. Dla mnie kolejne szczeble na drabinie stanowisk
nigdy nie były ważne. Cenię sobie przede wszystkim rozwój i niezależność.
Jeśli chcesz się odnaleźć na skomplikowanym polskim rynku pracy myśl o tym kiedy się uczysz. Podejmuj zasadne, a nie przypadkowe wybory kolejnych szczebli edukacji. W pracy spędzamy większość naszego życia i nie warto go marnować. Weź pod uwagę, że wiek emerytalny został wydłużony do 67 lat . Pamiętaj że:
"Praca jest darem, kiedy pomaga zrozumieć, co robimy, ale może być
przekleństwem, kiedy staje się ucieczką przed pytaniem o sens życia." (Paulo Coelho)
Tak to w życiu kobiet jest, że dla większości przychodzi okres rodzenia i
wychowania dzieci. Zawsze ze śmiechem powtarzałam: Ktoś te dzieci musi przecież
urodzić. Z jednej strony jest to nasz wielki przywilej jako kobiet, ale też
wiąże się z wieloma wyrzeczeniami i konsekwencjami. W dalszym ciągu uważam, że żaden
czas poświęcony dziecku nie jest czasem straconym. Jednak też w tym czasie nie
wolno zapominać o sobie i o tym, że życie toczy się dalej.
Nie dam Ci złotej recepty jak postąpić po urodzeniu dziecka. Jest to tak osobista
sprawa, że tu musi podjąć decyzję samodzielnie każda kobieta. Czy tylko urlop
macierzyński, czy też dłuższy wychowawczy? Czy praca na pół etatu, jeśli jest
taka możliwość? Oczywiście dla dziecka najlepiej jest kiedy nie musi korzystać
ze żłobka, jednak to kobieta – matka najlepiej wie jak ma postąpić i nikt nie
ma prawa tego negować.
Jeśli z perspektywy czasu mogę wyrazić swoją opinię to stwierdzam, że
zarówno ciąża jak i urlop wychowawczy to jeden z najpiękniejszych etapów w
życiu kobiety i należy tym się cieszyć. To nie trwa wiecznie i jest możliwe
tylko w pewnych okresach życia. Wiem też, że większość kobiet bardzo by chciała
skorzystać z tego przywileju, jednak najczęściej nie pozwalają na to względy
finansowe i obawa o utratę pracy.
Mamą się zostaje na całe życie. I chociaż to jest pot, krew i łzy (tak to
żartobliwie nazywam), to jednak tyle radości i satysfakcji, że nic tego nie
zastąpi. Ciesz się więc tym i wykorzystaj ten czas zarówno dla dziecka jak i
dla siebie. Nie traktuj urodzenia dziecka jak wyczynu życiowego. Właśnie wtedy
nie wolno ci przestać panować nad wagą i przestać dbać o siebie. Właśnie wtedy
masz być piękną, zadbaną kobietą, która nie tylko dba o ciało, ale również o
umysł. Z jaką radością patrzę na młode mamy, które w tym czasie się
dokształcają, rozwijają swoje pasje i np. zakładają fantastyczne blogi.
Nie manifestuj też jaką jesteś matką – Polką. Śmieszą mnie wręcz popisowe
stwierdzenia, niektórych kobiet: Za trzy dni po porodzie byłam w pracy. Zawsze
chce mi się wręcz krzyczeć: Kobieto, warto było, co chcesz przez to pokazać?
Wiem, że każda z nas jest inna, ale bez przesady i zbędnych niepotrzebnych manifestów,
które tak naprawdę nikomu i niczemu nie służą.
Smutne jest również to, że w naszym kraju tak naprawdę nie ma polityki
prorodzinnej tylko „działania chwili” i „działania z doskoku” – tak to
najczęściej nazywam. Analizując rynek pracy, w tym również płace, sytuację
mieszkaniową, młodym ludziom coraz ciężej przychodzi podejmować decyzje o
urodzeniu zarówno pierwszego jak i kolejnego dziecka. Sytuacja w Polsce pod
względem przyrostu naturalnego już nie jest zła, ale dramatyczna!
Jestem Panią domu
Czemu nie? Jeśli taka sytuacja Ci odpowiada to proszę bardzo. Prowadzić
dom to naprawdę ciężka praca. Dopieszczony dom, dzieci nie chodzą do żłobka,
nie biegają z kluczem na szyi, prawie wszystko na czas… i można wymieniać
jeszcze wiele zalet. Dlatego jeśli decydujesz się na taki wariant pomyśl o możliwych
konsekwencjach i
o sobie. Sielanka może,
ale nie musi trwać całe życie. Dlatego uważam – nie, wiem to z doświadczeń innych
kobiet, – że powinnaś być zabezpieczona finansowo. Sposobów jest wiele. Może to
być polisa emerytalna lub na życie albo inna forma. Widziałam tragedie kobiet, którym
przytrafiło się nieszczęście i zginął jedyny żywiciel rodziny. Nie dość, że
musiały się zmierzyć z tragedią to jeszcze dochodziły do tego problemy
finansowe i poszukiwanie pracy. Znaleźć pierwszą pracę kobiecie w wieku
czterdzieści + (nawet dobrze wykształconej) graniczy z cudem.
Zdarzają się też związki, które się kończą, bo jest ta trzecia. Co wtedy
ma zrobić pani domu, której dom się rozpadł? Można przytaczać szereg przypadków
i sytuacji… Życie pisze naprawdę niezwykłe i niesamowite scenariusze. Pomyśl o
tym kiedy jesteś piękna, młoda, szczęśliwa, że powinnaś mieć zabezpieczenie
finansowe na różne życiowe sytuacje…
Mimo wszystko...
Mimo wszystko jestem zwolenniczką niezależności finansowej i tzw.
własnych, zarobionych pieniędzy. Wiem, że to sprawa indywidualna i nie neguję
decyzji kobiet, tylko wyrażam własną opinię. Może, dlatego, że jestem trochę
„kotem, który chodzi własnymi drogami”, a niezależność finansowa to jednak
pewna swoboda decydowania, a nawet lepszego samopoczucia.
Zachęcam też do odkładania części tego, co się zarobiło. My, jako Polacy
nie jesteśmy narodem oszczędzającym raczej przodujemy w zaciąganiu kredytów i
to kredytów na potrzeby dnia dzisiejszego (typowo konsumpcyjnych). Uważam, że
lepiej nie mieć nowej plazmy niż zaciągnąć na nią kredyt – totalna głupota.
Idealnie by było, gdyby z naszych pensji odkładać 10% na tak zwaną czarną
godzinę. Jednak gdy pensje w naszym kraju są naprawdę niskie w stosunku do
kosztów utrzymania, dla większości z nas jest to naprawdę trudne…
Mimo wszystko wyznacz sobie jakąkolwiek stałą kwotę, którą odkładasz co
miesiąc. Przyjmij zasadę, że o tyle mniej zarabiasz i tych pieniędzy nie ma.
Lata szybko mijają a one będą ci z wiekiem coraz bardziej potrzebne i będziesz
się czuła o wiele bezpieczniej. A może Ci przyjdzie do głowy zrealizować podróż
życia lub inny kaprys? Życie szybko płynie i nawet się nie obejrzysz jak
uzbiera się spora sumka, a pomysłów na jej wydanie będzie sporo.
To tylko niektóre moje spostrzeżenia. Zawsze przecież lepiej mieć
możliwość spędzenia czasu beztrosko i komfortowo….
…niż zostać z niczym na zielonej trawie…. (mogą kleszcze ugryźć lub inne
meszki :))
... a jeśli już naprawdę chcesz być królewną to tylko taką, która swoje sprawy trzyma w swoich rękach i w swojej mądrej głowie.
Opublikowano:http://przepis-na-kobiete.pl/Artyku%C5%82y/462/a-moja-mama-mi-m-wi-a