Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świat jest inspirujący. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Świat jest inspirujący. Pokaż wszystkie posty

środa, 31 października 2018

Jest taka organizacja...







Dress for success to organizacja międzynarodowa a w Polsce działa od dziesięciu lat. W październiku odbyła się Gala podsumowująca dziesięcioletnią pracę, osiągnięcia i wolontariat na różnych płaszczyznach.


Dress for Success jest największą organizacją na świecie non profit, posiada 124 filie i świętuje 15. urodziny. Założycielką organizacji jest Nancy Lublin z Nowego Jorku. Do Polski trzy lata temu sprowadziła ją Dorota Stasikowska-Woźniak „Bizneswoman Roku” za działalność charytatywną.
Misją Dress for Success jest działanie na rzecz niezależności finansowej kobiet w trudnej sytuacji życiowej, poprzez zapewnienie im stroju do pracy, wsparcia i możliwości rozwoju zawodowego. W Polsce organizację objęła swoim patronatem Pani Prezydentowa Jolanta Kwaśniewska. Od tego roku Dress For Success uzyskało statut organizacji pożytku publicznego.

Misją organizacji Dress for Success jest działanie na rzecz niezależności finansowej kobiet pokrzywdzonych przez los, długotrwale bezrobotnych poprzez zapewnienie im stroju do pracy, wsparcia oraz możliwości rozwoju zawodowego, które mają im pomóc dobrze prosperować w życiu zawodowym i prywatnym.

W Polsce organizację objęła swoim patronatem Pani Prezydentowa Jolanta Kwaśniewska.

























wtorek, 28 sierpnia 2018

Szóste urodziny bloga: mystylemyeveryday.blogspot.com










Sześć lat temu, 28 sierpnia 2012 r.  z wielką obawą a nawet  nieśmiałością, zamieściłam swój pierwszy post w wirtualnej rzeczywistości. Why?Why not...”, taki był tytuł. Dzisiaj śmieję się z tych nieporadnych zdjęć zrobionych w przymierzalni.


Krok po kroku poznawałam blogosferę, fantastyczne dziewczyny,  z których nieliczne zostały moimi wirtualnymi koleżankami.

Pracuję naukowo i decydując się na prowadzenie bloga miałam duże obawy co do reakcji mojego środowiska stąd też postanowiłam być anonimowa. Wymyśliłam sobie pseudonim nawiązujący do końcówki mojego imienia i początku nazwiska a wszystko pisane przez „V”: Ava Valk. Swoje pierwsze nieporadne zdjęcia publikowałam bez mojej twarzy. Potem powoli „odsłaniałam” coraz więcej.  Jednak na fb w dalszym ciągu mam dwa konta: jedno blogowe a drugie "moje".
Publikowanie sprawiało mi coraz więcej satysfakcji i byłam coraz „sprawniejsza”, co zajmowało mi kilka chwil. Z kolejnymi miesiącami mój blog nabierał rozpędu. Nie tylko miał coraz więcej odsłon ale także coraz więcej propozycji współpracy.

… i tak zaczęły się schody… Po pierwsze nie mogłam napisać pozytywnej recenzji dla produktu, który miał zły skład, był w dużej mierze przetworzony i najzwyczajniej w świecie niezdrowy, lub dobrej opinii o kosmetyku zawierającym nie najlepszy skład.  Poza tym nie mogłam odpuścić w pracy, która jest dla mnie ważna i jeśli już ją wykonuję to musi być perfekcyjnie, przynajmniej w obszarze dydaktyki. Do tego w moim życiu zaczęły pojawiać się kolejne wnuki, które wymagały mojego zaangażowania i czasu. Wychodząc z założenia (tak było kiedy zostałam matką), że dzieci tak szybko rosną, a ja nie wiem czy za rok będę jeszcze żyła, to właśnie im poświęciłam dość sporo czasu, czego nigdy nie żałowałam.

W moich postach najwięcej było gotowania i przepisów kulinarnych, bowiem to robię prawie codziennie. Przy tych czynnościach nie mam problemów z fotografowaniem i zrzucaniem zdjęć. Muszę się jednak przyznać, że raz utopiłam aparat w zupie. Był to jednak pierwszy dość wysłużony a ja  przymierzałam się do zakupu nieco lepszego, więc uznałam, że nie ma czego żałować. 

Na moim blogu znalazło się również nieco porad dla kobiet i postów dotyczących zdrowego stylu życia, które (co widzę po odsłonach) są w  dalszym ciągu  chętnie czytane.
Choć na co dzień przywiązuję dużą wagę do ubioru, z racji mojej pracy najczęściej klasycznego, to zdjęć tego typu jest najmniej. Wynika to również z tego, że zdjęcia najczęściej robię sama, przy użyciu statywu. Jest to dość czasochłonne i nie jest „to to”.  Kiedyś zdarzyło mi się w Katowicach usłyszeć: ..O jesteś z bloga? W realu jesteś ładniejsza niż na zdjęciach. Trochę mnie zamurowało ale z uśmiechem podziękowałam.





Miałam z życiu i mam jeszcze kilka zobowiązań, z których muszę się wywiązać, stąd też na moim blogu zaczęło się pojawiać coraz mniej postów, bowiem nie da się być perfekcyjnym we wszystkim. Najważniejsze aby umieć dobrze wybrać.

Choć bloga zakładałam bez przekonania to nie żałuję. Pewnie gdyby on był priorytetem byłby bardziej rozpoznawalny i z pewnością mogłabym na nim zarabiać. Może tak się stanie… kiedyś. 
Dzięki wirtualnej rzeczywistości  poznałam fantastycznych ludzi, nauczyłam się innego postrzegania wirtualnego świata. Mam sporo przemyśleń i pomysłów, do których wrócę… może na emeryturze, bowiem z pewnością nie będę tuzinkową staruszką. Może wtedy będzie więcej mody. Z pewnością nie zabraknie postów dotyczących aktywności i zdrowego stylu życia. Dla większego profesjonalizmu ukończyłam nawet kurs dietetyki.




Muszę się również przyznać, że prowadzę jeszcze jednego bloga (https://walkowskaw.blogspot.com), nawiązującego do mojej pracy. Tam wprawdzie jest malutko postów bowiem tylko od czasu do czasu nawiązuję do tego co robię zawodowo.




Cóż, nie żałuję. To ciekawe doświadczenie, które mam nadzieję rozwinę i wzbogacę kiedy będę miała więcej czasu.




Jeśli lubicie tu zaglądać to możecie polubić na fb:


Pozdrawiam wszystkich wirtualnych czytelników, moje koleżanki blogerki i tych, którzy piszą i komentują.

Dziękuję, że jesteście i przesyłam Wam moc serdeczności i szczęśliwości w każdym dniu.

Ava Valk

wtorek, 9 maja 2017

Tort z musem truskawkowym na urodziny Kasi






Są największym szczęściem kiedy przychodzą na świat a potem są całym światem. Dzieci. Może nie wszyscy tak mają ale ja należę do tych mam, dla których bez dzieci szczęśliwe życie nie istnieje. W małych rączkach, oczkach, każdym oddechu i płaczu zamykał się cały mój świat. 

Potem rosną - za szybko - zdecydowanie za szybko... Jesteś cały czas obok nich, nawet jeśli tego nie widzą. Przeżywasz ich radości, smutki, rozterki, porażki i wszystko to co składa się na ich dorastanie... Nie zawsze muszą mówić a ty wiesz, że coś jest nie tak, że boli, nie wyszło lub szczęście wiruje w każdej rozpędzonej chwili... bo przecież im starsze tym mniej mają czasu. Żyją swoim życiem i cieszysz się z tego choć w głębi serca, dyskretnie obserwujesz i kiedy za długo nic nie wiesz zawsze znajdziesz powód aby przedzwonić, zapytać i cieszyć się lub pomóc... tak to już jest...


Tort na urodziny mojej Kasi (dla wtajemniczonych) ma swoją wymowę. Jechałam z nim aż do Wrocławia. To tylko 200 km. Cóż to jest! Nic, bo to przecież urodziny dziecka, dorosłego ale zawsze dziecka.
Do Wrocławia pojechał z nami mój tato i moja najstarsza wnusia, tak więc spotkały się cztery pokolenia przy wspólnym stole.



Polecam przepis bo wcale nie jest taki skomplikowany, za to delikatny jak chmurka i zachwyca nie tylko smakiem. To taka czekoladowo - truskawkowa bomba ale nie aż tak  kaloryczna




Tort z musem truskawkowym


Składniki na biszkopt
  • 4 jajka
  • 3 łyżki cukru
  • 3 łyżki mąki
  • 2 łyżki kakao
  • 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
Jak zrobić biszkopt?

- ubij jajka z cukrem na puszystą masę
- przesiej suche składniki i partiami delikatnie mieszając dodaj do ubitych jajek
- ciasto wlej na blaszkę wyłożoną pergaminem
- włóż ciasto do nagrzanego do 180 stopni piekarnika na około 15 min. - do suchego patyczka
- kiedy ciasto wystygnie przekrój go na dwie części
- ułóż w misce wyłożonej folią
- obetnij brzegi i resztę ciasta ułóż w misce tak aby zapełnić całość
- na ciasto włóż mus truskawkowy, wyrównaj tak aby mus był równo z brzegiem miski
- spód ciasta możesz wyłożyć biszkoptami lub upiec dodatkowo biszkopt
- włóż ciasto przynajmniej na 2 godz. do lodówki
- po wyjęciu odwróć, zdejmij folię
- ułóż ciasto na kratce i polej polewą czekoladową, pozostaw do zastygnięcia
- udekoruj truskawkami i dodatkowo możesz posypać kakao

Moja rada:
- upiekłam biszkopt w okrągłej tortownicy i wyłożyłam nim spód
- biszkopt upiekłam z 2 jajek ( 2 jajka, 2 łyżki cukru, 2 łyżki mąki, łyżka kakao, łyżeczka proszku do pieczenia; 10 min. w nagrzanym do 180 stopni piekarniku)




Mus truskawkowy

Składniki:
  • 500 g truskawek (świeżych lub mrożonych)
  • 4 łyżeczki żelatyny + trochę wody
  • 250 ml śmietanki kremówki (30 lub 36%)
  • 100 ml skondensowanego mleka słodzonego

Jak zrobić mus?

- do żelatyny dodaj wodę tak aby całość napęczniała
- zagotuj truskawki (krótko), zmiksuj blenderem, dodaj żelatynę i dobrze wymieszaj
- ubij śmietankę i pod koniec dodaj mleko skondensowane
- dodaj partiami, ciągle mieszając, zmiksowane truskawki, wymieszaj
- przelej mus do formy z ciastem czekoladowym
- na spodzie ułóż biszkopty lub upieczony biszkopt czekoladowy
- włóż ciasto do lodówki przynajmniej na 2 godziny
- po wyjęciu z miski polej polewą czekoladową, pozostaw do zastygnięcia
- udekoruj truskawkami





Składniki na polewę:
  • 70 ml wody
  • 150 g cukru
  • 100 ml śmietanki 30%
  • 150 g gorzkiej czekolady
  • 2 płaskie łyżeczki żelatyny + trochę wody

Jak zrobić polewę?

- żelatynę rozpuść w odrobinie wody - tak aby napęczniała
- zagotuj wodę z cukrem, odstaw z ognia, dodaj śmietankę, wymieszaj
- dodaj posiekaną czekoladę, mieszaj aż się rozpuści (nie gotuj)
- dodaj żelatynę i dobrze wymieszaj całość, tak aż połączą się wszystkie składniki
- pozostaw polewę do wystygnięcia i kiedy zacznie gęstnieć polej nią tort




Moja rada:
- tort dodatkowo delikatnie posypałam kakao i udekorowałam truskawkami









... i tak przy jednym stole spotkały się cztery pokolenia...



Mały spacer po Wrocławiu... 
















Może i fajny ale nie w moim typie :)













Możecie mnie polubić na fb: