Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Finlandia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Finlandia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 września 2014

Osoby starsze w Finlandii (Lahti 6) - Older people in Finland








Finlandia to szybko starzejące się społeczeństwo. Już w 2009 r. odsetek ludności powyżej 60 roku życia  wynosił ponad 24 %. Prognozy demograficzne przewidują, że w 2020 r. ludność w wieku poprodukcyjnym będzie stanowiła 1/3 populacji Finlandii, a w 2060 r. na jednego emeryta będzie przypadać niespełna dwie osoby w wieku produkcyjnym. Niesie to szereg wyzwań dla systemu gospodarczego i finansów publicznych.

W Finlandii większość usług socjalnych i zdrowotnych zapewnia konstytucja, a jeśli zapewnia to są one realizowane i to na wysokim poziomie. Za realizację tego zadania odpowiedzialne są władze danej gminy. Decentralizacja zawsze przynosi najlepsze rezultaty.

 Zasady opieki nad osobami starszymi reguluje ustawa o opiece społecznej i żadnych ustaw dodatkowych być nie musi. W opiece nad osobami starszymi dąży się do tego aby jak najdłużej seniora utrzymać w sprawności  oraz w swoim domu. Założeniem polityki krajowej jest utrzymanie ponad 90% osób starszych w  swoich domach i mieszkaniach. Zapewnione jest wsparcie  w postaci usług wspierających, do których należy: dostarczenie posiłku, usługi transportowe, wyjścia grupowe, zabiegi, w tym fizjoterapia, kontrole lekarskie i szereg innych.

Podczas pobytu w Finlandii miałam okazję bezpośrednio zobaczyć jak wygląda opieka nad osobami starszymi  oraz jak  kształci się studentów w tym zakresie. Domy opieki społecznej nastawione są na aktywność seniorów. Warunki znacząco odbiegają od standardów polskich. Każdy senior ma zagwarantowany jednoosobowy pokój o wysokim standardzie, z łazienką dostosowaną do jego potrzeb.  W korytarzach są aneksy kuchenne oraz kąciki rekreacyjne z przyjaznymi kanapami, fotelami i mediami. Wszystko dostosowane jest do potrzeb osób niepełnosprawnych, tak że jakiekolwiek przejazdy wózkiem nie stanowią problemu. W domu znajdują się salki do terapii, ćwiczeń i tego co potrzebuje senior, aby był jak najdłużej w dobrej formie. Bardzo dobrze jest zagospodarowany teren na zewnątrz.
Z takimi ośrodkami współpracują wolontariusze, którzy muszą posiadać certyfikat jakości. Współpracują także studenci w ramach zajęć semestralnych oraz wolontariatu.

Podczas oprowadzania grupy po ośrodku wchodziliśmy do kuchni, świetnie wyposażonej zresztą. Od razu pomyślałam, że w polskich warunkach byłoby to niemożliwe. Sanepid pewnie by zamknął taki ośrodek. Oglądaliśmy wyposażenie, pytaliśmy o posiłki i nic się nie stało, żadna epidemia nie wybuchła J
   Na uniwersytecie w Lahti studenci prezentowali nam ćwiczenia rehabilitacyjne, przyrządy na których się uczą. Byłam pod dużym wrażeniem. Byliśmy też w salce reanimacyjnej z fantomem, który wyglądał jak żywy. Świetny materiał do nauki. Na fantomie można było zainicjować zawał, udar, a wszystko było podpięte pod komputer, który rejestrował wszystko tak jak u chorego. W końcu sali było lustro weneckie i jakież było moje zdziwienie, kiedy zobaczyłam kilka monitorów rejestrujących postępy studentów w tym zakresie. Wykładowcy mogli się przyglądać czy wszystko jest wykonywane prawidłowo, rejestrować i korygować braki. No tak, aby ratować trzeba umieć -  tu przecież chodzi o ludzkie życie.

Sale wykładowe na uniwersytecie wyposażone w standardowe tablice, w rzutnik multimedialny, którego nie trzeba ustawiać czy też przenosić. Przy wejściu na salę pojemniki z ołówkami, w końcu sali plansze do przypinania, fiszki, pinezki… Studenci wychodzą odkładają ołówki na miejsce i jakoś nawet przez myśl nikomu nie przeszło aby zabrać.  W korytarzu uczelnianym boksy zagospodarowane komputerami, z których można korzystać w przerwach między zajęciami lub po. Nikt tego nie pilnuje, bo każdy sam się pilnuje. Ach! -  westchnęłam z nostalgią, kiedy my dojrzejemy do takiego obywatelskiego społeczeństwa.






































































Skocznia w Lahti











Patrzyłam na staruszków w domu pomocy społecznej i powiem tak: z pewnością mają lepszy sprzęt, wyposażenie, nawet fryzury i pomalowane paznokcie. Jednak smutek w oczach jest  taki sam jak w Polsce. Zawsze będę uważać, że dom pomocy społecznej to ostateczność, a miejsce starego człowieka jest w rodzinie.

Jakie jest Wasze zdanie?



wtorek, 2 września 2014

Szkoła w Finlandii - Lahti (4) - The Finnish school








    W Finlandii byłam w maju, a jeszcze się nie uporałam z najważniejszymi informacjami. Chociaż temat  projektu to: Budowanie mostów między pokoleniami - współpraca na rzecz osób starszych w Unii Europejskiej”, to jednym z punktów w programie była również fińska szkoła. Program każdego dnia był bardzo napięty jednak "zero" poślizgu przy zaplanowanych działaniach. Z podziwem patrzyłam i zadawałam sobie pytanie: Jak oni to robią? Bez nerwów, z uśmiechem, każdy robił swoje. Każdy kończył i zaczynał o wyznaczonym w programie czasie.
    Miało być jednak o edukacji, a że rozpoczyna się wrzesień to bardzo sprzyjający czas aby przybliżyć fińską edukację w szkole podstawowej, bo w takiej szkole byłam.


O edukacji w Finlandii

    Finlandia dość długo była zacofanym krajem. Swój sukces gospodarczy odniosła dzięki edukacji i nauce. Reformy edukacyjne Finowie rozpoczęli w latach 70 – ubiegłego stulecia. Zainwestowali w naukę, rozpoczęli gruntowną reformę szkolnictwa  i budowę społeczeństwa opartego na wiedzy. Finowie zrezygnowali ze sztywnego systemu kształcenia, odeszli w pierwszych latach nauki od oceniania i postawili na decentralizację. Wystarczyło 40 lat aby wspięli się na wyżyny i stali się wzorem do naśladowania dla innych państw.

Najważniejsze przesłanki fińskiego systemu edukacji

- Dzieci rozpoczynają naukę w wieku 7 lat i nie są testowane aż do 16 roku życia. Mają się w tym czasie rozwijać i poszukiwać swojej drogi życiowej;
- Dzieci nie dostają prawie żadnych prac domowych, a jeśli dziecko ma braki to powinno je nadrobić wspólnie z nauczycielem, bowiem jakiekolwiek płatne korepetycje w Finlandii są zabronione;
- Uczniowie są bezpłatnie dowożeni do szkoły i mają zapewnione w szkole bezpłatne posiłki, podręczniki są również bezpłatne;
- W fińskiej szkole nie ma podziału na uczniów słabych i zdolnych, uczniowie uczą się w grupach nie więcej niż 16 – osobowych, ewentualne braki nauczyciel wyrównuje na indywidualnych zajęciach, ale też uczniowie „podciągają” się sami, bowiem fiński system edukacyjny nastawiony jest na współpracę;
- Rok szkolny rozpoczyna się w połowie sierpnia i trwa do końca maja;
- Szkolnictwo w Finlandii aż po uniwersytety jest państwowe, płatne szkoły prywatne stanowią niewielki odsetek;
-  Indywidualny tok nauczania zaczyna się w Finlandii już na poziomie szkoły średniej i uczniowie mogą sami  wybierać kursy;
- 66 proc. fińskich uczniów idzie na studia, co stanowi  najwyższy odsetek w Europie, a dyplom wyższej uczelni uzyskuje 93 % studentów;


     Finowie za wyjątkiem drewna nie mają bogactw naturalnych i jeszcze na początki XX w. byli państwem bardzo biednym. To wysoka jakość edukacji i dobre, proste rozwiązania zapewniły i zapewniają im pomyślność i dobrobyt. Stworzyli przecież Nokię!




    Byłam w małej lokalnej szkole podstawowej. Trudno to porównać do polskiej szkoły. Dzieci przy drzwiach zdejmują buty i chodzą w skarpetach. O dziwo nawet białe skarpety są czyste. Korytarze wąskie bo tam się nie biega na przerwach, od tego jest pełnowymiarowa sala gimnastyczna. W korytarzach boksy gdzie są kanapy, stoliki, fotele, aneksy z szafkami kuchennymi i kranem, Można zrobić coś do picia. Wszystko zagospodarowane przez dzieci roślinami i kwiatami w doniczkach.
    W klasach przyjaźnie ustawione stoliki, na ścianach wyeksponowane prace dzieci. Półki z kredkami, farbami, innymi potrzebnymi przyborami i książkami. Pod ścianą stoją komputery.

     To była mała szkoła i uczyły się w niej dzieci w różnym wieku, bez sztywnego systemu klasowo lekcyjnego. Szkoła współpracowała z lokalnymi seniorami, którzy brali udział w niektórych zajęciach wspólnie z dziećmi. Po południu także się dokształcali na różnych kursach.

   Uczestniczyliśmy w przedstawieniu o wikingach. Wszystko odbywało się na sali gimnastycznej. Proste eksponaty, wykonane przez dzieci. Ileż one miały uroku.Widać było ogromne zaangażowanie i doskonałą współpracę. Żadnego popychania jak coś spadło, żadnej nerwowej atmosfery jak coś nie wyszło. Dzieci bardzo na luzie i było widać, że również doskonale się bawią.

    Po przedstawieniu, dzieci wspólnie z nauczycielami zaserwowali nam zabawę na sali gimnastycznej, łącznie z naszym tradycyjnym berkiem. Mieli również przygotowane plansze informacyjne na temat każdego kraju (przypominam, że krajów było 10) i konwersowaliśmy z uczniami na temat Finlandii i kraju z którego pochodzimy. Uczniowie dopytywali się o historię, tradycję, kuchnię, szkołę. Uczniów w komunikacji w języku angielskim wspomagali nauczyciele.

     Spokojnie, czysto, atmosfera przyjaznego domu. Obok szkoły proste sprzęty jak huśtawki, drabinki do wspinania i oczywiście boisko.
    Muszę jeszcze dodać, że administracja ma ogromne zaufanie do nauczycieli i nie obarcza ich bezsensowną biurokracją. Poza tym zawód nauczyciela cieszy się ogromnym prestiżem. Nauczyciele zobligowani są do szkoleń, które są bezpłatne.


















Wąskie korytarze, przed drzwiami buty. W szkole chodzi się w skarpetach :)







W korytarzu otwarte boksy - kąciki, można usiąść, napić się, porozmawiać...







Uczniowie zajmują się roślinami



Bawiliśmy się nawet chustą Klanzy



Konwersacje o Polsce i Finlandii



Przedstawienie o Wikingach


















Zadowolone, uśmiechnięte dzieci....
Jak to zrobić u nas?


Co sądzicie o polskiej szkole i ciągłych zmianach (na lepsze czy gorsze?)

... i jeszcze link o korepetycjach w polskich szkołach: http://finanse.wp.pl/kat,1013819,title,Ile-kosztuja-korepetycje,wid,16855801,wiadomosc.html



środa, 21 maja 2014

Finlandia - Lahti (3)





Raczej prosto ale bardzo smacznie:)



    Jedna Europa jednak każdy kraj jest specyficzny. Ma to swoje coś niepowtarzalnego, coś co sprawia, że się chce być, poznawać, wracać albo ma się dość. Kraje skandynawskie to dla mnie całkowita nowość. Nigdy tam nie byłam i znam je tylko z książek, literatury, artykułów, badań, danych statystycznych i stron internetowych. Z tym większym zainteresowaniem jechałam do Finlandii aby skonfrontować moje wyobrażenia i wiedzę z rzeczywistością. Wiem, że cztery dni to bardzo mało, jednak jakiś obraz dają.

Wylądowałam w Helsinkach po krótkim locie (1godz. 40 min.) Żadnej odprawy, tylko trzeba odebrać bagaż. Duże lotnisko, wszyscy gdzieś pędzą, a ja udaję się w kierunku autobusów, bowiem muszę dostać się do Lahti, to prawie 100 km. Wcale nie jest tak zimno jak mnie wszyscy ostrzegali i na szczęście nie pada deszcz. Miałam wrażenie, że w Warszawie było chłodniej. Patrzę na rozkład, autobusy odjeżdżają prawie co godzinę. Jeden akurat stoi i kierowca w języku angielskim informuje, że to ten kierunek.

Kierowca (starszy pan) zabiera bagaże i osobiście (z uśmiechem) pakuje walizkę do bagażnika. Następnie kierowca chodzi po całym autobusie, sprzedaje i drukuje bilety. Można płacić również kartą. W związku z tym, że kupiłam od razu bilet powrotny nie płacę ponad 60 Euro tylko 39,99 w obydwie strony.
Kierowca czeka na odjazd, wchodzącym sprzedaje bilety. Większość starszych osób pokazuje jakieś legitymacje, myślę, że mają specjalną zniżkę, to samo dotyczy bardzo młodych ludzi. Wchodzi starszy pan, pokazuje legitymację i nie może „dogrzebać” się monety w portfelu. Nic się nie dzieje, nikt się nie denerwuje, kierowca ze stoickim spokojem czeka, uśmiecha się życzliwie, a nawet coś sympatycznego mówi. Próbuję sobie wyobrazić taką samą sytuację w Polsce…
Odjeżdżamy. Kierowca najpierw po fińsku, potem po angielsku przekazuje najważniejsze informacje, dotyczące podróży (czas, pogoda temperatura, przystanki…) Po jakimś czasie, kiedy większość przysypiała a z radia dobiegała spokojna muzyka, kierowca zaczął się posilać ciemnym chlebem (coś na kształt płaskiej ciabaty) i przegryzał wszystko pokrojoną w słupki marchewką. Aż się uśmiechnęłam do siebie widząc większość facetów w Polsce gryzących marchewkę do kanapki. Przecież nie jestem królikiem – już słyszę te protesty. Zauważyłam,  że kierowcy autobusów mijając się pozdrawiają siebie poprzez podniesienie ręki. Zauważyłam również, że podczas całej podróży kierowca nie przekroczył 100 km.

Jestem w Lahti
W Lahti czeka autobus, w którym jest już większość uczestników projektu. 10 krajów, prawdziwa wieża Babel, jednak jeden język wspólny. Zatrzymujemy się w i zwiedzamy Sibelius Centrum. Naprawdę urokliwe miejsce gdzie widać doskonałe połączenie nowego ze starym jeśli chodzi o architekturę. Jest to centrum kulturalno – kongresowe z piękną salą koncertowa na pierwszym piętrze i dużą salą bankietową na parterze. Położone nad urokliwą zatoką gdzie zacumowanych jest dość sporo jachtów. Oprowadzająca ciekawie mówi o historii, architektach, koncertach i innych ciekawostkach. Gustowne i niezwykłe wnętrza robią wrażenie (http://www.sibeliustalo.fi/sibeliustalo/historia-ja-arkkitehtuuri)

Jedziemy na kolację do Heinlammi i tak jak jest w programie o 18.00 jesteśmy na miejscu. Tam otrzymujemy afiliację, wszystkie potrzebne informacje. Profesor z uniwersytetu inicjuje kilka zabaw integracyjnych w celu poznania się i nawiązania kontaktu. Kolacja na zasadzie szwedzkiego stołu. Dwa rodzaje mięs, obowiązkowo kilka rodzajów ziemniaków i dużo, dużo warzyw. Oczywiście powitalna lampka szampana, wino białe i czerwone woda i jakieś soki. Wszyscy głodni, zmęczeni jednak uśmiechnięci i otwarci na nowe wrażenia.

Pierwsze lody przełamane

Do hotelu, a właściwie hostelu wracamy około 22.00. Hostel to duży pięciopiętrowy budynek prawie w samym centrum Lahti. Niedaleko jest skocznia i centrum sportowe. Dla mnie nowość – hostel nie ma recepcji. Dostajemy numer pokoju i kod. Kod otwiera drzwi na dole i drzwi pokoju(http://www.hotelium.com/Hotel/Omena_Hotel_Lahti.htm)

Nazwa hostel niezbyt przyjemnie mi się kojarzy, chociaż sama nigdy nie korzystałam.  Z opowieści młodych ludzi o jakości hosteli w Polsce na górę szłam naprawdę z mieszanymi uczuciami. Jak to miło być mile zaskoczoną. Standard pokoju mogę porównać do polskiego czterogwiazdkowego hotelu. Na początku wszystko ogarnęłam i z ulgą odetchnęłam, czysto, bardzo czysto! Duże dwuosobowe łóżko, a nad łóżkiem - aż się uśmiechnęłam - Śniadanie na trawie  Edouarda Maneta, i to wcale nie taki kicz, całkiem przyzwoita reprodukcja. Naprzeciwko łóżka duża plazma, z boku dwuosobowa kanapa, owalny stolik i dwa małe fotele, a obok nich barek: czajnik, kubki, chyba ze dwadzieścia kaw i herbat, cukier, mała lodówka i kuchenka mikrofalowa. Czysta łazienka z prysznicem i suszarką. Przy drzwiach wejściowych z boku dostawka dla dodatkowego gościa.
Z ciekawości zapytałam w następnym dniu o cenę, która kształtuje się w zależności od sezonu  i waha się od 60 - 80 Euro.
W takim pokoju spokojnie mogą przenocować trzy osoby, jeśli jadą turystycznie i się znają. Myśmy dostali jedynki, zresztą nie wyobrażam sobie innej sytuacji, kiedy zmęczona miałabym się „integrować” z jakąś obcą osobą. W domu i w pracy muszę być bardzo uporządkowana, a kiedy wchodzę do pokoju hotelowego to z radością ściągam buty, ubranie i niczym się nie przejmuję. Nie muszę niczego układać i uwielbiam się rozkładać ze swoimi rzeczami na dużym łóżku i nie przejmować się bałaganem, który jest tylko mój!

Musiałam doładować tablet, telefon i zaczęłam się rozglądać za kontaktami, a tu miłe zaskoczenie, na półce nad łóżkiem z każdej strony po dwa kontakty.
Długi prysznic, kilka maili, przejrzenie programu na następny dzień i ani się obejrzałam jak było po północy. Jutro śniadanie jest w greckiej restauracji od 7.00 - 8.30, a potem dzień się rozpoczyna konferencja z bardzo interesującym programem.

Zerkam jeszcze za okno. Oświetlone ulice, prawie puste i czasem przejeżdża jakiś samochód.   Lahti to stolica regionu, jednak nie ma gwaru nocnego, szumu samochodów. Senne miasto zasypia i tylko gdzieniegdzie widać jakąś przemykającą lub spacerującą postać. 


http://upload.wikimedia.org/wikipedia/pl/timeline/5e9d7178064443bda901329183fa2cbc.png


Widać państwo dobrze spełnia swoją rolę i polityka prorodzinna również jest dobra skoro jest przyrost naturalny.






Bez przepychu, normalnie, to bardzo równe społeczeństwo, któremu jest obcy podział na klasy




Bardzo swojskie klimaty






opublikowano: http://przepis-na-kobiete.pl/artykuly/1003/finlandia-lahti

cdn. :)