I przyszła pora na faworki. Jak ten czas mija i mija. Niedawno były święta, Nowy Rok, pandemiczny karnawał i już śledzik i Popielec. Przecież... był jeszcze tłusty czwartek i babcine pączki, a teraz pora na faworki. Wprawdzie przepis już po terminie ale mam nadzieję, że większość z was choć troszeczkę zrobiła, tak dla tradycji, aby choć trochę osłodzić ten covidowy czas.
Z faworkami wiąże się legenda, która głosi, że powstanie faworków to czysty przypadek. Młody, nieuważny cukiernik miał przez przypadek wrzucić do rozgrzanego oleju wąski pasek ciasta na pączki. Później przyrządzano je z ciasta lanego i biszkoptowego, aż wreszcie z tak zwanego ciasta zbijanego, z którego dziś najczęściej robi się faworki.
Tu jeszcze muszę dodać, że nazwa pochodzi od francuskiego słowa in faveur czyli wstążeczka, niektórzy zaś twierdzą, że od poznańskiej piekarni z tradycją o nazwie Fawor. Faworki mają tradycję nie tylko w Polsce ale i na Litwie i w Niemczech.
Zapraszam na moje, naprawdę najpyszniejsze
Składniki:
1 jajko 5 żółtek płaska łyżka cukru pudru 400 g mąki 6 łyżek kwaśnej śmietany łyżka spirytusu (można zamienić na ocet winny) *dodatkowo olej lub smalec do smażenia i cukier puder do posypania
Jak to zrobić? - ubij jajka i cukier puder - dodaj pozostałe składniki i dobrze zagnieć ciasto tak aby było elastyczne - włóż ciasto na 20-30 min. do lodówki - podziel ciasto na mniejsze części i wałkuj cienko - krój ciasto w paski a następnie w prostokąty lub romby - na środku każdego zrób nacięcie, przewiń - kładź faworki do nagrzanego do 180 stopni oleju - smaż z każdej strony na złoto - wyjmuj na ręcznik papierowy - po przełożeniu na tacę posyp cukrem pudrem
U mnie zawsze (jeszcze) małe rączki.
Miłego śledzika :)
Piękna zima, gdzieś tam daleko na ośnieżonych polnych ścieżkach. Biegam, biegam a jakże z kijkami oczywiście.
Lato jest doskonałą porą aby nabrać wigoru, poprawić wygląd skóry, włosów i paznokci, ale też zrzucić parę kilo jeśli jest taka potrzeba. Jeśli nawet kilogramów nie ubędzie to warto wzmocnić mięśnie i kondycję, o którą z wiekiem jest coraz trudniej. Systematyczność jest podstawą. Tego powinna nauczyć się każda osoba zmierzająca w kierunku późnej dorosłości. Jeśli chcesz być w jak najlepszej formie to wraz z wiekiem nie ma "odpuść". Nawet jeśli boli, strzyka i najzwyczajniej w świecie się nie chce. Nasz organizm potrzebuje codziennej dawki energii w postaci dotlenienia, zmęczenia czyli treningu na miarę naszych możliwości.
Lato sprzyja nie tylko zwiększonej aktywności fizycznej ale też "lżejszym" posiłkom, które (dobrze by było) stały się codziennym nawykiem.
Co powiecie na kapustę? Można ją jeść pod każdą postacią bo jest zdrowa, ma mało kalorii, a za to wiele wartości odżywczych. Kapusta kiszona bardziej kojarzy mi się z zimą i wczesną wiosną. Natomiast młoda, delikatna i chrupiąca z latem. Wystarczy ją pokroić dodać garść zieleniny, odrobinę oliwy, soku z cytryny lub octu jabłkowego i może stać się daniem na każdą porę dnia. Taką właśnie propozycję dla was przygotowałam. U mnie jest to śniadanie ale idealne sprawdzi się jako inny posiłek.
Surówka z młodej kapusty
Składniki:
szklanka posiekanej młodej kapusty
1 dymka z zieloną nacią, posiekana
1-2 łyżki posiekanego koperku
łyżeczka oleju rydzowego z lnianki
łyżka soku z cytryny lub octu jabłkowego
sól i pieprz do smaku
*zachęcam do używania soli himalajskiej
Kromka chleba na zakwasie z pomidorami i śniadanie gotowe. Nie zawsze musi być tradycyjna owsianka, zwłaszcza, że w moim chlebie na zakwasie znajdują się ziarna słonecznika, nasiona chia i babki płesznik. Chleb piekłam sama i muszę stwierdzić, że doszłam prawie do perfekcji.
Zachody słońca są dla mnie magiczne. Każdy jest inny. Mogę je oglądać każdego dnia a najlepiej nad morzem. Takie zachody słońca to dla mnie energia do działania i nowe pomysły do kolejnych projektów. Coraz częściej to też nostalgia, wspomnienia i postanowienie: Jutro idę na wschód słońca (zwłaszcza jeśli jestem nad morzem) to one dają największy "power".
Czy to placki czy kotlety? Jak kto woli. Wegetarianie określą je chyba mianem kotletów ale to nie ma najmniejszego znaczenia. Najważniejsze, że są miłą i smaczną odmianą obiadu lub kolacji. Z dodatkiem sałatki są nawet wykwintnym daniem.
Placki z soczewicy
Składniki:
4-5 ziemniaków
szklanka ugotowanej czerwonej soczewicy (około 1/2 przed ugotowaniem_
1 jajko
pęczek pietruszki
1/2 łyżeczki soli himalajskiej
1/3 łyżeczki pieprzu
2 łyżki mąki
*olej do smażenia
Jak zrobić placki?
- soczewicę przepłucz wodą i ugotuj do miękkości (około 15-20 min), ostudź
- obrane ziemniaki zetrzyj na tarce z małymi oczkami
- ziemniaki odsącz
- pietruszkę posiekaj
- następnie połącz wszystkie składniki
- na rozgrzany olej kładź małe placuszki i smaż z każdej strony na złoto
Smalec z kiszonym ogórkiem to kultowe danie kuchni śląskiej i kuchni polskiej. To smak i zapach dzieciństwa, który nigdy się nie znudzi. Jakoś ostatnio coraz mi dalej do produktów zwierzęcych. Zakisiłam pierwsze ogórki i jak tu nie zrobić smalcu! Zrobiłam , a jakże - z fasoli. Zachwyciłam wszystkich i zachwycam zawsze ilekroć go robię. Czasem z samą cebulą a czasem z innymi dodatkami. Świetnie sprawdzają się pomidory ale o tym w innym poście.
Wegetariański smalec z oregano Składniki:
puszka białej fasoli lub duża szklanka suchej fasoli
2 - 3 łyżki przegotowanej wody
1/4 szklanki oleju roślinnego (dodałam rzepakowy)
1/2 lub 1 małe jabłko
3-4 łyżki posiekanych liści oregano
1 mała cebula
kilka ziaren zielonego pieprzu
łyżka sosu sojowego
sól himalajska i pieprz do smaku
Jak zrobić smalec?
- jeśli używasz suchej fasoli to ją namocz, najlepiej na noc, następnie przepłucz i gotuj do miękkości
- jeśli używasz fasoli z puszki to ją przepłucz dodaj wodę i zmiksuj w blenderze na gładką masę
- na patelnię dodaj olej pokrojone w kostkę jabłko, posiekaną cebulę oraz oregano, dodaj zielony pieprz i pod przykryciem duś około 5 min.
- dodaj na patelnię sos sojowy, odrobinę soli i pozostaw na wolnym ogniu aż cebulka się zeszkli a jabłko będzie miękkie - około 10 min.
- dodaj składniki z patelni do zmiksowanej fasoli i delikatnie (kilka razy) zmiksuj blenderem
- powinny być widoczne dodane składniki
- dosmakuj solą i pieprzem wg uznania
- koniecznie podawaj z kiszonym ogórkiem - wtedy wróci smak dzieciństwa
Lubicie niebieski?
Można go dostrzec w każdej barwie, nawet w brązowych oczach jeśli je
kochasz. W każdej tęczy jest niebieski i każde niebo jest rozniebieszczone. Tam gdzie jest bezkres i wolność nieskończona
tam zawsze jest niebieski. Smutne i radosne oczy są zawsze niebieskie, trzeba
umieć je tylko dostrzec.
Kiedy poszłam do pierwszej klasy rysowaliśmy na lekcji dom. Wszystkie
dzieci zrobiły domy z brązowym albo czerwonym dachem. Ja zrobiłam biały dom z
niebieskim dachem. Byłam taka dumna z niego i tak mi się podobał. Pani nie
bardzo. Szłam jednak do domu dumna z mojego dzieła. I tu… no cóż – nikogo nie
zachwycił mój biały dom z niebieskim dachem. Chyba go muszę narysować jeszcze
raz aby przegonić demony.
Pamiętacie wiersz ze szkoły średniej? Wiersz Norwida. Jeden z moich
ulubionych. „Chodzi” za mną ostatnio. Może dlatego, że wiele mi się spraw i
rzeczy nałożyło oraz pogmatwało.
Cyprian Kamil Norwid - Nad grobem Julii Capuletti w Weronie
Kiedy ładnych parę lat temu moja córka wróciła z Erasmusa w Anglii, stwierdziła: Co jak co ale kanapki z masłem orzechowym i ogórkiem to przesada. Te smaki u niej najwyraźniej się kłóciły. Do tego wspomniała jeszcze o beznadziejnym białym chlebie. To był jednak jedyny minus pobytu, bowiem całą resztą była zachwycona.
Masło orzechowe to właściwie najbardziej popularny produkt w kuchni amerykańskiej i holenderskiej ale już od wielu wielu lat zadomowił się także na polskich stołach.
Masło orzechowe choć kaloryczne jest bardzo zdrowe. Zawiera białko roślinne, magnez, potas, błonnik, witaminę E i jest idealnym "paliwem dla mózgu". Wszystko zatem przemawia za tym aby ten prawie złocisty krem włączyć do menu.
Jak kupujecie masło orzechowe czytacie etykiety? Często trzeba się nieźle natrudzić aby trafić na idealny skład. Zatem mamy argument aby ten zdrowy smakołyk był naprawdę zdrowy i zrobić go samemu. A to taka prosta sprawa!
Wystarczy tylko dobrze zmiksować/zblendować niesolone, dobrej jakości orzeszki ziemne i to wszystko. Oczywiście należy dodać nieco soli i minimalną ilość oleju roślinnego, można nieco dosłodzić miodem. Ja to zrobiłam w tym przepisie. Jednak dodając miód masa robi się bardziej zwarta. Ja jednak robiłam masło orzechowe z przeznaczeniem do ciasta z ciecierzycy (przepis tutaj) i zależało mi na takiej konsystencji. Jeśli masło orzechowe mają polubić dzieci to również proponuję dodać minimalną szczyptę soli lub wcale oraz delikatnie dosłodzić miodem lub syropem z agawy. Ręczę, że kanapki z takim smakiem dzieci z pewnością pokochają.
Masło orzechowe z miodem
Składniki:
około 200 g niesolonych orzeszków ziemnych
1-2 łyżki miodu
szczypta soli himalajskiej (lub trochę więcej wg uznania)
1 łyżka oleju roślinnego (nie musi być)
Jak zrobić masło orzechowe?
- orzeszki włóż do malaksera/blendera i miksuj na gładką masę, w trakcie miksowanie dodaj miód i odrobinę soli ewentualnie olej
- przełóż masło do słoiczka i przechowuj w lodówce
Moja rada:
- robiąc masło orzechowe część orzechów możesz zastąpić orzechami włoskimi lub migdałami