czwartek, 12 listopada 2015

Restylane - kampania z konkursem i Sharon Stone







    Każda kobieta to lubi. Nowinki kosmetyczne, nowe wyzwania i ciekawe propozycje. Mam dla was coś takiego. Na moją skrzynkę mailową przyszła propozycja konkursowa. Muszę dodać, że z braku czasu nie biorę udziału w żadnych konkursach, propozycjach testowania czy degustowania. Nie mam czasu nawet na propozycje pisania recenzji. Blog to moje hobby, a większość czasu pochłania mi praca i obowiązki rodzinne. Może kiedy dożyję emerytury poświęcę więcej czasu na blogowe hobby.

    Muszę przyznać, że kliknęłam z ciekawości na link konkursowy, bowiem zaciekawiła mnie znajoma nazwa: Restylane .... Po odpowiedzi na kilka pytań przyszła wieczorem odpowiedź, że wygrałam krem Restylane za 1 zł i konsultację w wybranym z listy gabinecie medycyny estetycznej. Wizyta jest bezpłatna. Potem należy przedzwonić i umówić się na wizytę z wydrukowanym voucherem.

Jest jeszcze drugi etap konkursu, ale o tym za chwilę.

    Byłam na konsultacji w jednym z gabinetów Juweny. Dość sporo wiem o medycynie estetycznej i zabiegach, jednak muszę przyznać, że nie korzystam. Dowiedziałam się, że mam skórę w dobrej kondycji a zabiegi tylko wzmocnią i ujędrnią mój owal i dodają młodszego wyglądu. Szczególnie "interesujące" były cyfry, które pojawiały się na kartce przy proponowanych zabiegach. Zresztą nie dowiedziałam się nic nowego bowiem wcześniej weszłam na stronę internetową. Płacąc 1 złotówkę za krem Restylane wyszłam z uśmiechem z gabinetu. Wieczorem w domu wklepałam w komputer kod z kremu, który był potrzebny do rozpoczęcia drugiego etapu konkursu. 

    Dziewczyny, twarzą kampanii i kosmetyków jest sama Sharon Stone, więc zachęcam do konkursu. Gabinety też są profesjonalne. Ja jak przystało na fankę olejków do wieczornej pielęgnacji dodam kilka kropli, a na dzień zanim nałożę krem wysmaruję buzię dobrym serum. U kosmetyczki byłam parę razy w życiu, a medycyna estetyczna to dla mnie informacje w markowych czasopismach. Zawsze warto wiedzieć co jest na topie i dzięki czemu tak świetnie wyglądają niektóre celebrytki.





Jeśli chcecie wziąć udział to klikajcie.










O kremie nie mogę napisać za dużo bo testuję go dopiero od dwóch dni. Ma lekką konsystencję, przyjemny, delikatny zapach, bardzo dobrze się wchłania, nie pozostawia tłustych śladów na skórze, która jest dobrze nawilżona i przygotowana do nałożenia podkładu.

Jak wam się podoba?


środa, 11 listopada 2015

Rogale marcińskie z historią w tle







 Patriotą się jest a nie bywa. Ta postawa zakorzenia się w nas przez całe życie. Jest się więc patriotą tu w naszym domu - w Polsce. Na patetycznych uroczystościach, zawodach sportowych, w życiu, w pracy, w domu... ale także za drugim końcu świata. To nie tylko czyny i słowa ale często proste gesty i zwykłe zdarzenia są sprawdzianem naszej postawy, uczciwości, honoru, człowieczeństwa, a to elementy patriotyzmu.

    11 listopada, Święto Niepodległości naszej Ojczyzny to sprzyjająca okoliczność nie tylko do świętowania ale też do podtrzymywania tradycji. Bo niby dlaczego tylko Amerykanie mają mieć swojego indyka? My przecież mamy polską gęś i rogale marcińskie!

    W tym poście więc historia przeplata się z tradycją. Nie mogłam bowiem upiec marcińskich rogali bez dodania kropli historii, z przekazem, że mojemu pokoleniu w młodości nie było dane oficjalne celebrować Święta Niepodległości, a przekłamana historia była częścią edukacji.



Zanim powstanie rogal marciński...


    11 listopada został wybrany jako dzień odzyskania niepodległości przez Polskę w 1918 roku, po 123 latach rozbiorów dokonanych przez Rosję, Prusy i Austrię. Dzień ten został ustanowiony jako święto narodowe już w II Rzeczpospolitej, które to ponownie zostało przywrócone w 1989 r.
    Wybór tego dnia jako święta odzyskania niepodległości powodowało najprawdopodobniej to, iż tego dnia skapitulowały Niemcy, rozpoczęło się wycofywanie wojsk niemieckich z Warszawy, a Rada Regencyjna przekazała Józefowi Piłsudskiemu naczelne dowództwo wojsk polskich, który to dzień wcześniej wysiadł na dworcu w Warszawie po wyjściu na wolność z więzienia w Magdeburgu.
    Odzyskanie niepodległości nie nastąpiło jednak w tym dniu, był to bowiem proces ciągły. Kiedy on się rozpoczął? Trudno jednoznacznie stwierdzić. 5 listopada 1916 roku władze niemieckie i austro-węgierskie wydały tzw. Akt 5 listopada, który miał gwarantować Polakom powstanie samodzielnego Królestwa Polskiego. Na podstawie tego aktu 14 stycznia 1917 roku utworzona została  Tymczasowa Rada Stanu w Królestwie Polskim, która przekazała 12 września  1917 roku swoją władzę Radzie Regencyjnej Królestwa Polskiego. Rada Regencyjna 7 października 1918 roku ogłosiła niepodległość Polski, 12 listopada tego roku powierzyła Józefowi Piłsudskiemu misję utworzenia rządu. Dwa dni później tj. 14 listopada Rada się rozwiązała i przekazała Piłsudskiemu zwierzchnią władzę państwową.
    Przede wszystkim należy tutaj wspomnieć o tym pierwszym kroku. Można by powiedzieć nawet, że to data rozpoczęcia kolejnego powstania, które doprowadziło do niepodległości Polski. 
     Jest świt 6 sierpnia 1914 roku. Z ulicy Oleandry w Krakowie wyrusza 144 ludzi. Jest to Pierwsza Kompania Kadrowa gotowa iść za swoim wodzem na śmierć i życie. Poszli do tej części Polski, która była pod zaborem rosyjskim. Gdy doszli do granicy zaborów, powyrywali słupy graniczne i historia potoczyła się dalej, aż do odzyskania niepodległości.

    W tym dniu należy też pamiętać, że ciężko odzyskaną niepodległość można stracić kupcząc wspólnym dobrem, widząc swoje korzyści i interesy. To pokazali magnaci w XVIII w. kiedy to frymarczenie urzędami i głosami na sejmach i sejmikach było powszechne. Zaprzedawanie się i służenie interesom obcych rządów za tytuły hrabiowskie i książęce bez pomyślunku o Polsce. Wyprzedawanie dóbr Koronnych za bezcen... takie to było dbanie o Ojczyznę. Historia się zemściła okrutnie i tylko dzięki prawdziwym Polakom - patriotom, przetrwał ten piękny kraj nad Wisłą.

    Wolność trzeba cenić, dbać o nią i pielęgnować, tak samo jest z patriotyzmem, którego korzenie powinny sięgać rodzinnego domu.

Między historią a tradycją czyli o rogalu słów kilka

 
     Tradycja ta wywodzi się z czasów pogańskich, gdy podczas jesiennego święta składano bogom ofiary z wołów lub w zastępstwie – z ciasta zwijanego w wole rogi. Kościół przejął ten zwyczaj, łącząc go z postacią św. Marcina. Kształt ciasta interpretowano jako nawiązanie do podkowy, którą miał zgubić koń świętego.

     W Poznaniu tradycja w obecnym kształcie narodziła się w listopadzie 1891. Gdy zbliżał się dzień św. Marcina, proboszcz parafii św. Marcina, ks. Jan Lewicki, zaapelował do wiernych, aby wzorem patrona zrobili coś dla biednych. Obecny na mszy cukiernik Józef Melzer, który pracował w pobliskiej cukierni, namówił swojego szefa, aby wskrzesić starą tradycję. Bogatsi poznaniacy kupowali smakołyk, a biedni otrzymywali go za darmo. Zwyczaj wypieku w 1901 przejęło Stowarzyszenie Cukierników. Po I wojnie światowej do tradycji obdarowywania ubogich powrócił Franciszek Rączyński, zaś przed zapomnieniem tuż po II wojnie światowej uratował rogala Zygmunt Wasiński.


     Rogal świętomarciński jako Chronione Oznaczenie Geograficzne

    Rozporządzeniem Komisji (WE) nr 1070/2008 z dnia 30 października 2008 r. nazwa „Rogal świętomarciński” została wpisana do rejestru chronionych nazw pochodzenia i chronionych oznaczeń geograficznych w Unii Europejskiej.


Rogale marcińskie po mojemu


Dlaczego po mojemu? ...Bo nie kupiłam białego maku, a proporcje ustaliłam sama - wyszło pysznie!

    Uważam, że ciasto powinno być dopieszczone jak kobieta. Trzeba zachować proporcje i poświęcić mu czas bo inaczej  nie wyjdzie. Bywa kapryśne kiedy odwraca się od niego uwagę i robi 100 innych rzeczy.

    Jedynym ciastem, które robię "na oko" jest drożdżowe. To ciasto mnie kocha i zawsze wychodzi. Oczywiście w proporcjach, czyli "a na oko" trzeba zachować rozsądek i zdrowy umiar.
    Ciasto drożdżowe musi być dobrze wyrobione, gładkie i elastyczne. Ja mam tyle obok siebie osób do głaskania, że tę czynność pozostawiam Boschowi




W tym roku przegapiłam trochę zakup białego maku, który nie wiem nawet czy się pojawił na sklepowych półkach. Ja nie widziałam. Zrobiłam więc nadzienie z maku niebieskiego z masłem orzechowym i dodatkami. Ciasto też jest w odmienionej wersji. Nie poświęciłam mu tyle czasu co w klasycznych przepisach ale wyszło doskonałe.
Ot co! Mówiłam, że drożdżowe mnie kocha.

    Rogale wyszły jak marzenie. Taki całkiem fajny dodatek do patriotycznego i ważnego dnia w naszej polskiej historii.
Nazwałam je rogale marcińskie po  mojemu, bo te oryginalne zostawiam Poznaniowi. Niech mają swój regionalny wypiek.


Rogale marcińskie a la moi

Składniki na ciasto:
  • 900 g mąki (100 g z kilograma zostawiam do podsypania ciasta)
  • 2 duże szklanki mleka (około 500ml)
  • 35 g drożdży
  • 1-2 łyżki białego cukru
  • ½ szklanki brązowego cukru
  • szczypta soli himalajskiej
  • 2 jajka
  • 1 żółtko
  • 2 łyżki roztopionego masła

* dodatkowo 180 g masła zmrożonego w zamrażalce i 1 jajko rozmącone z mlekiem, do smarowania rogali


Jak zrobić ciasto?

- ubij na sztywną pianę jajka z brązowym cukrem
- wymieszaj drożdże z mlekiem i białym cukrem
- przesiej mąkę z solą
- do ubitych jajek dodawaj na przemian mąkę, rozczyn drożdżowy i wyrabiaj ciasto
- dodaj roztopione masło i wyrabiaj aż ciasto będzie gładkie i elastyczne
- pozostaw ciasto do wyrośnięcia na około 30 min.
- następnie rozwałkuj ciasto na prostokąt i nożem lub gilotyną do warzyw ścinaj cienkie płatki masła i rozkładaj na 2/3 powierzchni ciasta
- czynność z masłem i składaniem powtórz 3 razy
- włóż ciasto do lodówki i po 15 min. ponownie rozwałkuj, złóż na 3 części i włóż do lodówki
- tę czynność również w odstępie około 15 min. powróż 3 razy
- podziel ciasto na trzy części
- każdą część rozwałkuj na prostokąt
- wycinaj nożem lub radełkiem równoramienne trójkąty
- kładź na ciasto makowy farsz, zwijaj w rulony i formuj kształt rogala
- układaj rogaliki na papierze pergaminowym
- posmaruj jajkiem rozmąconym z mlekiem i pozostaw do wyrośnięcia na około 20 min.
- włóż rogale do nagrzanego do 190 stopni piekarnika na 20 – 25 min.
- kiedy przestygną polukruj i udekoruj skórką pomarańczową i migdałami









Farsz makowy do rogali

Składniki:
  • 200 g zmielonego maku
  • 1 i ½ szklanki pokruszonych biszkoptów
  • ½ szklanki brązowego cukru
  • 2 łyżki miodu
  • 2 kopiaste łyżki masła
  • szklanka mleka
  • 3-4 łyżki masła orzechowego
  • 1 jajko


Jak zrobić farsz?

- do garnka dodaj masło, cukier i miód, podgrzewaj aż się rozpuszczą
- dodaj mak, i masło orzechowe, wymieszaj
- dodaj mleko, biszkopty, wymieszaj
- na koniec dodaj jajko, wymieszaj
- kładź masę na trójkąty, zwijaj rogaliki i układaj na blaszce

Moja rada:
- ilość mleka zależy od jakości maku i biszkoptów, dodaj tyle aby masa nie była rzadka
- do maku nigdy nie dodaję aromatu migdałowego, nienawidzę go od dzieciństwa





Lukier cytrynowy

Składniki:
  • szklanka cukru pudru
  • sok z 1 cytryny
  • trochę wody, opcjonalnie


Jak zrobić lukier?
- wyciśnij sok z cytryny i energicznie ucierając dodawaj cukier puder
- ucieraj aż masa będzie gładka ale dość gęsta
- w razie potrzeby dodaj niewielką ilość wody
- dekoruj rogaliki, na wierzchu posyp kandyzowaną skórką pomarańczową i migdałami















Życzę wam miłego świętowania, wzruszeń, odpoczynku w gronie tych, których kochacie i cenicie, kulinarnych i estetycznych przeżyć.


poniedziałek, 9 listopada 2015

Ramiona bez motylków czyli ujędrniający tonik - Firming Tonic









Hej kobietki! Dawno nie było porad choć mam ich całą długą listę. To z braku czasu. O tym rewelacyjnym domowym toniku muszę wam jednak napisać. Przecież nie będę zołzą i nie będę trzymać tego tylko dla siebie :)
Tonik jest rewelacyjny i za parę groszy. Warto go więc zrobić i wcierać co jakiś czas, a najlepiej systematycznie kilka razy w ciągi roku. 

Na co działa?

Tonik najbardziej służy ramionom, które są taką małą piętą Achillesa wraz z wiekiem. Już kiedyś pisałam, że motyle owszem uwielbiam ale na kwiatach i latające dookoła. Mogą też być czasem w głowie lub w brzuchu. Tu jednak mowa o motylkach, które nieproszone siadają na naszych ramionach.Tak czy siak wraz z wiekiem ramiona tracą jędrność i żeby tak się nie stało trzeba o nie zadbać w młodości. I tu podkreślam, że nie pomoże żaden tonik i krem nawet z odmętów oceanu jeśli nie będziecie ćwiczyć. Wymachy, rozmachy, pompki i oczywiście ciężarki. Tonik wtedy będzie waszym sprzymierzeńcem i tylko wzmocni i przyspieszy efekty. Zachęcam więc do zrobienia i stosowania. Sprawdziłam  wielokrotnie. Szałwia to przecież cudowne zioło zawierające fitohormony, które opóźniają proces starzenia. Dodatkowo zawiera olejki eteryczne, garbniki i kwasy organiczne oraz ma działanie odkażające i dezynfekujące. Ujędrniająco działa rozmaryn, który także uelastycznia skórę. 

Prawda, że proste?


Ujędrniający tonik na ramiona

Składniki:

  • 1 szklanka białego wytrawnego wina
  • 1 - 2 łyżki świeżego lub suszonego rozmarynu
  • 1 - 2 łyżki świeżej lub suszonej szałwii


*najczęściej łączę świeże zioła z suszonymi


Jak zrobić tonik?

- zalej zioła winem w butelce lub słoiku 
- odstaw na 2 tygodnie od czasu do czasu wstrząsaj
- następnie przecedź przez sitko i przelej do szklanego, ciemnego naczynia
- wklepuj w ramiona codziennie, najlepiej po kąpieli


Moja rada:

- jeśli zioła z winem dodałaś do jasnego przeźroczystego naczynia to obwiń je ściereczką, ta mikstura nie lubi światła










 Wypróbujecie?


niedziela, 8 listopada 2015

Marmolada z jabłek i naleśniki z mąki ryżowej - Apple Marmalade and Rice Flour Pancakes









Marmolada z jabłek to jeden z ulubionych deserów z dzieciństwa. Kojarzy mi się z babcią, która najpierw obierała jabłka, a potem je smażyła w owalnym rondlu na piecu. Ja z siostrą czekałyśmy z niecierpliwością z miseczkami w rękach kiedy dostaniemy złocistej, pachnącej cynamonem papki. To była uczta. Takie jabłka były dodatkiem do ryżu, grysiku (kaszy manny) gotowanej na mleku, do ciast najczęściej drożdżowych. Część tej marmolady była również zagotowywana w słoikach, jednak tam już się dodawało nieco cukru.
A dzieci jadły bez cukru, bo wystarczyło to co było w jabłkach.

Marmoladę z jabłek najczęściej robię na dwa sposoby: duszone jabłka lub pieczone w piekarniku. Przy tym drugim sposobie nie trzeba stać przy piecu i mieszać, aby nic się nie przypaliło.








Marmolada z jabłek

Składniki:
  • kilka jabłek (4)
  • łyżeczka cynamonu
  • łyżeczka miodu
  • 3-4 łyżki wody
Jak zrobić marmoladę?


I sposób:

- obierz jabłka i pokrój w cząstki
- dodaj wodę, jabłka, gotuj pod przykryciem, co jakiś czas mieszając, około 15 min.
- dodaj cynamon. wymieszaj
- kiedy marmolada lekko przestygnie dodaj miód, wymieszaj

II sposób (pieczone jabłka):

- wszystkie składniki (bez miodu) dodaj do żaroodpornego naczynia
- przykryj naczynie i włóż do nagrzanego do 200 stopni piekarnika na 25-30 min.
- dodaj miód, wymieszaj










Pierwszy degustator :)










Nakarmię cię Wojtusiu, przecież jestem starsza.



Naleśniki z mąki ryżowej

Składniki na naleśniki:
  • szklanka mąki ryżowej
  • szklanka mąki pszennej
  • szklanka wody
  • 1/2 szklanki mleka
  • 2 duże lub 3 mniejsze jajka
  • łyżeczka esencji waniliowej
*olej do smażenia



Jak zrobić naleśniki?

- zmiksuj lub ubij trzepaczką jajka z mlekiem i wodą
- dodaj esencję, wymieszaj
- energicznie mieszając dodawaj mąkę
- patelnię rozgrzej i posmaruj olejem
- wlej na rozgrzaną patelnię cienką warstwę ciasta i smaż z każdej strony na złoto
- posmaruj naleśniki jabłkową marmoladą i zwijaj w rulony
- możesz dodać trochę jogurtu na górę i oprószyć delikatnie cynamonem












W bajkowej, złocistej jesieni zostałam przy szarościach. Chyba potrzebuję bezpieczeństwa, a to bezpieczna barwa. Bluza z długim tiulowym tyłem, którą kupiłam w Zarze chyba pójdzie do przeróbki. Mój pomysł jest taki aby skrócić tył. Nie wiem czy to dobry pomysł bo może stracić fason? Z drugiej jednak strony będę ją mogła zakładać pod płaszcz. Co sądzicie o skróceniu bluzy?














Mam tyle pomysłów do zrealizowania. Nie daję się jednak na człowieka, którego zamykają w słupkach, tabelach, punktach i listach rankingowych.
Zawsze byłam kotem co chodzi swoimi ścieżkami a w pracy bardzo sobie cenię niezależność.
















Co mi poradzicie - skrócić czy nie?