poniedziałek, 3 marca 2014

Moja kuchnia śląska - malownicza babka - My Silesian kitchen - picturesque cake






Kuchnia śląska to bardzo szerokie pojęcie, bowiem była ona bardzo zróżnicowana i to nie tylko ze względu na uwarunkowania historyczne, choć trzeba przyznać, że  one też w pewnym sensie ją ukształtowały. Należy jednak uwzględnić, że różnice istniały i istnieją nawet w obrębie bliskich miejscowości. Mimo wszystko uważam, że kuchnię śląską należy postrzegać z uwzględnieniem kontekstu historycznego i społeczno - kulturowego. Oczywiście można się tu doszukać wielu cech wspólnych, ja jednak chcę przedstawić moją kuchnię śląską, taką jaką zapamiętałam z dzieciństwa oraz z przekazu mojej babci i mamy.
Nie wiem dlaczego przyjęło się określenie, że kuchnia śląska jest tłusta i kaloryczna. Ja nigdy nie mogłam tego powiedzieć o kuchni w moim domu, którą prowadziła mama i babcia. Myślę, że było to doskonałe połączenie międzypokoleniowe.

Sięgając do kontekstu kulturowego, starych obyczajów i książek wręcz należy stwierdzić, że na Śląsku jadano raczej ubogo, ale zdrowo. Nawet pokuszę się o stwierdzenie, że dawniej choć było monotonnie  to zdrowo. W większości bowiem żywiono się produktami roślinnymi i nabiałem. Mięso gościło na stołach w niedzielę i 1-2 razy w tygodniu. Było to mięso własnego chowu, najczęściej drób i króliki, bo świniobicie urządzano najczęściej raz do roku.
Wychowałam się na wsi, więc pamiętam dużą grządkę koło domu z wszystkimi warzywami, kury, kaczki i gęsi. Tak zwane pole z zasiewami było oddalone od domu nieco dalej.
Nie chcę siebie określać mianem eksperta kuchni śląskiej, dlatego też moją zakładkę nazwałam: Moja kuchnia śląska i będę w niej umieszczać to wszystko co wyniosłam z rodzinnej kuchni i dodawać do tego własne inspiracje.
Chciałam moją kuchnię śląską rozpocząć od zupy wszechczasów czyli wodzionki śląskiej, jednak żeby przybliżyć mój malowniczy region rozpocznę od ciasta. Napisałam mój malowniczy region, bo chociaż w tle zawsze widziałam kopalnie,szyby kopalniane i hałdy, to jednak obok tego zawsze było dużo zieleni, pagórków, lasów, mniejszych i większych zagajników i kwiatów, które musiały być obok każdego domu.

Po dłuższym zastanowieniu stwierdziłam, że muszę mój region przybliżyć wizualnie - kulinarnie i wybór padł na śląską babkę, którą się piekło w każdym domu. Baby śląskie będą w różnych wersjach, bo mam kilka przepisów. Jednak skoro ma być kulinarnie - wizualnie to moja słodka babka nawiązuje do  malowniczości miejsca, w którym się urodziłam i wychowałam. Patrząc na to ciasto widzę  zieleń lasów, pola złocistych zbóż, w tle kopalnie i rysy, które one robiły na śląskich budynkach i śląskiej ziemi.  Mam wrażenie, patrząc na to ciasto, że jest to mapa fizyczna mojego regionu, a że praca tu była zawsze ciężka i w pocie czoła, to na początek trochę słodyczy się przyda. W następnym poście będzie już zupa wszechczasów.


Malownicza babka

Składniki na ciasto:
  • 200 g masła (kostka)
  • 250 g mąki (szklanka)
  • 2/3 szklanki cukru
  • 1/3 szklanki mleka 
  • 4 jajka 
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 3-4 łyżki kakao
  • szczypta zielonego barwnika lub łyżka soku ze szpinaku

Składniki na syrop:
  • szklanka soku z pomarańczy
  • sok z jednej cytryny
  • 2/3 szklanki cukru
  • 1 kwiatek anyżu
  • 1 laska cynamonu

Jak to zrobić?

- utrzyj masło z cukrem na puszystą masę
- powoli dodawaj jaka i dalej ucieraj
- dodawaj na przemian mąkę, mleko, proszek do pieczenia, sól
- podziel masę na dwie części 
- do jednej części dodaj barwnik lub sok ze szpinaku wymieszaj
- formę do ciasta wysmaruj masłem i wysyp bułka tartą
- wlej do formy jasne ciasto i przez sitko posyp kakaem
- wlej zieloną masę i powtórz czynności tak aby na górze była jasna masa
- włóż ciasto do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i piecz około 50-60 min
- wyciągnij babkę z formy, kiedy lekko przestygnie nasącz ją pomarańczowym syropem

Jak zrobić syrop?

- dodaj do garnka wszystkie składniki i zagotuj
- zmniejsz płomień i gotuj na wolnym ogniu 15-20 min.
- kiedy syrop przestygnie nasącz nim babkę


Moja rada:

- ta wersja babki ma być wilgotna, z posmakiem pomarańczy i aromatycznego anyżu
- faktura za każdym razem wychodzi inaczej i nigdy nie wiadomo co będzie w środku po rozkrojeniu:)












Spodek musi być!






27 komentarzy:

  1. wygląda pysznie, nigdy nie jadłam takie babki, muszę spróbować :)

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. babeczka prezentuję sie rewelacyjnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wygląda obłędnie i pewnie tak smakuje!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wygląda przepięknie!!! Co prawda nie lubię anyżu ale chyba można go czymś zastąpić?:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląda smakowicie, jeszcze nigdy takiej nie jadłam:):)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowna! I ten pomysł z zielonym barwnikiem, super :)))
    http://fitdevangel.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. I love your gray and black look, love the skirt. Elegant and attractive.

    OdpowiedzUsuń
  8. Babka świetna i ta na talerzu i ta obok Spodka. No moja droga, to ja mam do Ciebie rzut beretem... A wodzionkę uwielbiam. Pozdrawiam Cię ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  9. Hmm trochę jak wodorosty... ale mnie się akurat takie coś podoba :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Evo babka jak malowana widze piekny pejzarz:),a wodzionke poznalam wraz z mezem:),dzieki niemu wlasciwie.Czekam z niecirpliwoscia na Twoja wersje:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale fajna babka. Śliczne zdjęcia, pięknie wyglądałaś.
    Pozdrawiam.
    http://maniazakrecona.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Jaka malownicza babka,wygląda bardzo apetycznie:))

    OdpowiedzUsuń
  13. Babka jak malowana...pięknie wyrosła. Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja również lubię kuchnię śląską jest pyszna ale mega koloryczna.
    Babka piękne, zjadłabym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...właśnie chcę pokazać, że NIE:)

      Usuń
  15. Przecudna ta baba śląska :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Niesamowicie wygląda:) Uściski

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo fajny pomysł na cykl. Odkąd przyjechałam na studia do Katowic intryguje mnie i kuchnia i wszystko co śląskie. Tutaj po raz pierwszy jadłam prawdziwe kluski śląskie i sama nauczyłam się je robić. Myślę, że fajnie byłoby się nauczyć więcej regionalnych potraw i oprócz ciekawych miejsc poznawać też właśnie Śląsk dosłownie od kuchni. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Cudownie się prezentuję. Nigdy nie byłam w Katowicach, jednak kolejny raz patrząc na legendarny spodek mam coraz większą ochotę je odwiedzić. Najchętniej zobaczyłabym Wieżę Spadochronową.

    OdpowiedzUsuń
  19. 250 g mąki (szklanka) ?

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja mam taką szklankę (wyważone:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz i odwiedziny. Możesz również zapraszać mnie na swojego bloga (nie uważam, że jest to coś niestosownego). :)
Zapraszam Cię również do witryny obserwatorów. To jest w końcu blog więc bloguj lecz się nie blokuj :)