piątek, 22 lipca 2016

Grillowana cukinia z awokado - Grilled zucchini with avocado






Czasem mam ochotę na coś szybkiego co cieszy oczy i podniebienie. Też tak macie? Taka właśnie jest ta przystawka. Kilka składników, które są atrybutami lata i można się delektować całą paletą smaków i barw.



Grillowana cukinia z awokado

Składniki:
  • 1 dojrzałe awokado
  • 1/2 łyżeczki miodu
  • 0,5 cm papryczki chili
  • łyżka soku z cytryny
  • sól i pieprz do smaku
  • 1 mniejsza cukinia
  • 2 pomidory podłużne
  • 1 mały liść sałaty rzymskiej
  • jedna gałązka dymki
  • łyżeczka kiełków  rzodkiewki


Marynata do cukinii

Składniki:
  • łyżka oleju rzepakowego
  • łyżeczka sosu sojowego
  • szczypta sproszkowanej czerwonej papryki

Jak to zrobić?

- wymieszaj skałdniki marynaty i włóż do niej cukinię pokrojona w plastry
- kładź plastry cukinii na patelni grillowej i grilluj z każdej strony 1-2 min.
- guacamole rozgnieć widelcem, dodaj miód, cytrynę, posiekane chilli, sól i pieprz do smaku, wymieszaj
- pomidor sparz wrzątkiem, obierz ze skórki i pokrój w plastry
- na plastrach cukinii połóż odrobinę guacamole, plaster pomidora (skleja plastry) lub drugi plaster cukinii
- na wierzchu każdej przystawki dodaj pozostałe guacamole, odrobinę posiekanej dymki i kiełki rzodkiewki, gotowe












Prawie każdego lata znajduję czterolistną kończynkę. W tym roku zapowiada się dobrze bowiem znlazłam "prawie" trzy i pół liścia.  Wprawdzie "prawie" robi róznicę ale ucieszyłam się. Szukam dalej.



poniedziałek, 18 lipca 2016

Taka niespodzianka - klimatyczne Petrovice






W Petrovicach zachwyca wszystko. Piękny park gdzie stare drzewa przeplatają się z młodymi, zadbane trawniki, ukwiecone klomby, kręte alejki, małe jeziorka wodne, altany wplecione w krajobraz i czarne łabędzie, które puszą się niczym zasobni i wszechwładni właściciele. Zameczek w Petrowicach to miejsce klimatyczne, z duszą i historią. Położony na małym wzgórzu jest uwieńczeniem parku i nieco nowocześniejszych budynków w pobliżu. 







Historia zamku w Petrovicach

"Zameczek w Pierstnej zawdzięcza swoje istnienie niezwykłej pozycji na zalesionym wzgórzu Górnego Śląska , gdzie otwierały się spektakularne widoki dawnego pruskiego Śląska i pobliskiego Frysztatu.
W 1796 kupił Piersną członek starego śląskiego rodu rycerz Wojciech Gussnar
z Komornej, od hrabiego Jana Larischa.W środku angielskiego eleganckiego parku wybudował gustowny dwuskrzydłowy zamek w stylu empire.
W 1879 roku sprzedali Gussnarowie Piersną zpowrotem hrabiom Larischom
a w ciągu czterech lat zamek stał się siedzibą Jerzego i Marie Louise Larisch -Mönich, których los na trwało został zapisany w dziejach Monarchii Austriackiej .
Baronowa Marie Louise z Wallersee była ulubiona siostrzenicą cesarzowej Elżbiety – zwanej Sissi. To ona przedstawiła Marię na wiedeńskim dworze
i wkrótce poślubiła hrabiego Jerzego Larisch- Mönicha – bratanka hrabiego Jana Larischa, właściciela majoratu w Karwinie. Młoda para obrała za swoją siedzibe właśnie Zamek w Piersnej. Wtedy opisywany był on przez Marie jako “ Miły
i przytulny zameczek przypominający pudełko z biżuterią .“
Młoda para mieszkała na Zameczku zaledwie cztery lata. Marie Luisa utrzymywała podczas małżeństwa stały kontakt ze swoim kuzynem arcyksięciem Rudolfem – następcą tronu. Dopiero w styczniu 1889 roku, kiedy wraz ze swoją kochanką popełnił on samobójstwo w tajemniczych okolicznościach w Mayerlingu, została ujawniona jej rola swatki jaką w całej tragedii miała. Następnie była wydalona z dworu wiedńskiego a w 1896 roku rozwiodła się z Jerzym i udała się do Bawarii.
W 1893 r.zamek przeszedł w własność hrabiów Larischów z pobliskiej Karwiny. Podczas podziału gruntów w roku 1927 kupił posiadłość z przylegającym parkiem Sokół Śląsko–Cieszyński a po rekonstrukcji znajdowała się w 1. pietrze czeska szkoła podstawowa.
W czasie II wojny światowej zamek był wykorzystywany do celów wojskowych. W 1947 roku nabyli zamek Štěpan i Marta Wnuk a po ich śmierci stał się własnością Narodowego Komitetu w Karwinie.
Od 1985 roku był własnością spółdzielni Jednota – Jedność w Czeskim Cieszynie, która prowadziła tutaj restaurację i hotel. W roku 1999 budynek zamku został zwrócony spadkobiercom prawnym .
W październiku 2012 roku ten piękny zamek wraz z parkiem kupiła firma TRESTLES s.a . Zamek został wyremontowany i odnowiony. Oryginalna twarz zamku została zachowana, ale ogromnymi zmianami przeszedł przyległy park i dojazd".












Pięknie się prezentuje Wellnes, które wygląda jakby było usytuowane w bocznej części wzgórza. Można w nim skorzystać z kilku rodzajów saun, strefy wodnej i wypoczynku. Pachnące świeżością, z bielą nieskazitelnych ręczników i miłą obsługą.







Jednak na szczególną uwagę zasługuje restauracja, która serwuje mistrzowskie dania, iście jak z menu  w restauracjach z Gwiazdką Michelin. To nie tylko doznania smakowe, ale i estetyczne, z obsłgą kelnerów na najwyższym poziomie. Nic tam nie jest sprawą przypadku, a wszystko dopracowane w najdrobnieszch szczegółach. Organizacja w kuchni musi być perfekcyjna bowiem najbardziej różnorodne dania przynoszone są jednocześnie dla dwóch osób, a kelner z uśmiechem, fachowo informuje o potrawach. 

Już czytając menu ma się wrażenie niezwykłej wędrówki kulinarnej i rzeczywiście nie jest się zawiedzionym, tylko przyjemnie rozpieszczonym i dopieszczonym. Zresztą zobaczcie sami.

Moja ocena restauracji: +6/6



Taki starter na początek od kucharzy, różne rodzaje chleba (własny wypiek) z masłem ziołowym z płatkami z nagietków i dwoma rodzajami soli.



... i druga niespodzianka...



Marynowany łosoś z aromatem dymu śliwowicy, kawior, mus chrzanowy





Biftek tatarski z polędwicy cielęcej, słonina, cebula, rzodkiewka, groszek


 
Krem z wędzonej kapusty,  smażona grasica, demi-glace, ziemniaki, słonina iberyjska


Zupa z ogona wołowego , ravioli z wątróbką  drobiową, warzywa selerowate i wędzona marchewka


Ziemniaczane velouté z czarną truflą, pieczony halibut, anyż, kmin, papier  ryżowy


Muszla św. Jakuba z grila, brokuły, kalafior, quinoa, tikka massala, quanchale



Brazylijska polędwica wołowa, espuma z warzyw selerowatych, wafle ziołowe z żurawiną i musem cytrynowym


Czekoladowe ciastko z jogurtem, sorbet malinowy i galaretka  kokosowa












Wiecie, że nie jestem fanką odkrywania nóg po przekroczenieu pewnego wieku, ale ręczę, że na stojąco ta prosta sukienka sięga 1 cm za kolano.







To na koniec się przyznaję. To była niespodzianka dla mnie, z okazji 33 rocznicy ślubu. Choć kocha się zawsze człowieka, to co łączy a nawet dzieli... to takie miłe akcenty są bardzo w życiu potrzebne. Wiele dopełniają.

sobota, 16 lipca 2016

Chrystusowa rocznica czyli - 33rd Year Wedding Anniversary





Nie ma nazwy tej rocznicy. Ja przynajmniej nie znam. Skoro to 33 czyli Chrystusowe lata, nazwałam ją rocznicą Chrystusową.  Już pewnie wiecie, że piszę o mojej/naszej rocznicy ślubu.

33 temu w piękną, słoneczną  sobotę padło nasze sakramentalne Tak i tak zostało do dziś. Ja w sukience z marzeń, lekkiej jak mgiełka, z dziesięciu warstw "peweksowskiego" tiulu. Dopięłam swoich marzeń i w czasach komuny miałam sukienkę księżniczki. On w smokingu i koszuli szytej na miarę... Myślę, że fajna z nas była młoda para.

Jesteśmy parą "z piaskownicy" i wbrew stereotypom wcale to nie zaszkodziło. Znamy się z jednej strony jak  przysłowiowe "łyse konie", a z drugiej ciągle odkrywamy. Ja ponoć jestem nieprzewidywalna i ciężko mnie ogarnąć. Jeśli nawet czasem jestem czarownicą to i tak na końcu zostaję czarodziejką. 

W duchu czasem robię retrospekcję ale jako osoba raczej skryta nie napiszę za wiele. Ciągle trzymamy się za ręce, mamy swoje spojrzenia bez słów i piękne, bajeczne wspomnienia. Troje dorosłych dzieci (a właściwie sześcioro bowiem drugie połówki naszych dzieci traktujemy tak jak nasze dzieci) i sześcioro wnucząt -  niezły bilans.  

Świat jest coraz trudniejszy i nieprzewidywalny. Patrząc na młodzież widzę, że coraz trudniej zbudować trwały związek. Należymy do tych szczęśliwców, którym się udało. Za nami dużo. A przed nami? Któż to wie.






I choć czasem jesteśmy jak rwąca woda to i tak zawsze spadamy i "wpadamy" razem.




Moje ulubione..


Wyciągnęłam z szuflady mój welon, był długi, bardzo długi. Dalej jest biały jak śnieg choć ma 33 lata.









...i choć odfrunęły czaple i motyle...ciągle zakochana...






... i oto strzelił 33 korek od szampana! :)