wtorek, 31 lipca 2018

Babeczki dla małej księżniczki








Babeczki powstały na urodziny Weroniki, która w tym roku ukończyła 8 lat. Solenizantka nie chciała dużego tortu bowiem w dalszym ciągu nie lubi wszelakiego nadzienia, nawet najdelikatniejszego. Były więc różne rodzaje babeczek oraz pops cake i oczywiście dekoracje na ciasteczkach. Nie zabrakło różu w babeczkach, na które podaję przepis.



Babeczki dla małej księżniczki

Składniki:
  • 2 jajka
  • 1/2 szklanki cukru
  • 250 ml jogurtu
  • 50 g roztopionego masła
  • 2 szklanki mąki
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • łyżeczka sody oczyszczonej
  • szczypta czerwonego barwnika w płynie lub łyżka koncentratu buraczanego



Jak zrobić babeczki?

- utrzyj jajka i cukier na puszystą masę
- dodaj roztopine masło i delikatnie wymieszaj
- przesiej mąkę, proszek i sodę
- dodawaj na przemian do masy przesiane suche składniki i jogurt, delikatnie mieszaj
- dodaj barwnik, wymieszaj
- napełniaj papilotki do 1/3 wysokości
- włóż ciasto do nagrzanego do 170 stopni piekarnika na 12-15 min
- kiedy babeczki ostygną przełóż je do nowych papilotek (będzie prościej dla dzieci) i udekoruj


Dekoracja babeczek:
- rozpuść białą czekoladę w kąpieli wodnej
- maczaj w kąpieli wodnej górę babeczek i udekoruj ozdobami

* Moje ozdoby to kolorowe posypki i koraliki oraz malutkie bezy











sobota, 30 czerwca 2018

To już pół roku - 2018








Miałam okropną zimę. Nie wiem dlaczego ale moja chęć do czegokolwiek była na poziomie mniej niż jeden. Prawie odpuściłam basen i bieganie a na palcach jednej ręki mogę policzyć ile razy wręcz zmusiłam się do takiej aktywności. W pracy i w domu robiłam to co musiałam, bez większego entuzjazmu. Mój organizm domagał się ciepła, otulenia, a najlepiej snu niedźwiedzia lub borsuka.

Może też to było spowodowane tym, że pod koniec jesieni miałam dużo pomysłów i kreatywności. Cóż z tego, że fruwałam nad ziemią skoro obok siebie miałam prawie same wiedźmy. Same wiecie, że kobiety potrafią być cud-miód ale wiedźm pośród nas nie brakuje.

Kiedy pracuję i widzę efekty, zachwyt w oczach i konkretne rezultaty, to mnie uskrzydla, dodaje sił i wiary w to co robię. Jednak tak jak każdemu zdarza się, że wieją niepomyślne wiatry a nawet burze. Taka była właśnie moja zima. Ktoś podkradł mi kilka pomysłów, nie docenił i oszukał... Nie dało mi to wcale a wcale "kopa" do działania, a wręcz przeciwnie. Zaczęłam się zamykać jak ślimak w skorupie. Stałam się za to baczniejszym obserwatorem otoczenia, ludzkich zachowań, emocji i działań. Coraz częściej szeptałam do siebie - Nie wierzę, niemożliwe...

Wprawdzie miałam kilka zrywów, gdzie dałam z siebie wszystko i opłaciło się. Złożyłam ciekawy projekt, napisałam kilka wartościowych rzeczy (muszę je jeszcze dopieścić) i poznałam całkiem ciekawych ludzi. Jednak jeszcze w styczniu i lutym umierałam z zaziębnięcia i totalnej niemocy. 

Wraz z marcem powoli zaczęłam wracać do życia. Pierwsze poranne baseny, prawie regularny nordic walking, inne ćwiczenia na domowych przyrządach... zaczęłam się dotleniać i wracać do mojej równowagi. Tu jeszcze muszę dodać, że zima dodała mi + 3 . Nie wiem, może moje ciało potrzebowało się ogrzać jednak kiedy postawiłam przed sobą trzy jednokilowe torebki czegoś tam sypkiego, to powiedziałam do siebie: chcesz to dźwigać idiotko, nie szkoda ci kręgosłupa i stawów? Tak więc przyszedł marzec a ja powoli zaczęłam wracać do życia i mojej normalności.

Potem spadały kolejne kartki z kalendarza ....i ani się nie obejrzałam jak dobiega końca czerwiec. Muszę dodać, że w kwietniu zaczęłam realizować nowe hobby związane z pszczelarstwem. Moja fascynacja do pszczół trwa i z każdym dniem utwierdzam się w przekonaniu jak wiele muszę się jeszcze nauczyć.

Tak sobie myślę, że pięknie jest rano wstać i pobiegać w ogrodzie, pójść na basen albo najzwyczajniej wypić kawę lub imbirową wodę o poranku. 
To było bardzo trudne pół roku ale wiele się nauczyłam, a do wielu spraw nabrałam dystansu. Najlepszym nauczycielem jest życie, wyważony rozsądek, nieustająca wiara w ludzi...






Wyrosłam na łacinie więc tłumaczenie dla tych co jej nie mieli: Trzeba żyć dla innych, jeśli chcesz żyć z pożytkiem dla siebie.












 Co innego miłość, co innego namiętność...tak się zastanawiam







Zebrałam całe kosze, zrobiłam nalewki, syrop i naleśniki, teraz czekam na czarne owoce.




poniedziałek, 28 maja 2018

Musztarda domowa - prosta jak drut







Robiłam ją wielokrotnie ale wreszcie przyszedł czas na publikację. Co to takiego? Musztarda! Prosta do zrobienia jak przysłowiowy drut. Możesz się śmiać, że w sklepach do wyboru i koloru i to dla tych co nie wiedzą co mają zrobić z czasem. Wcale nie. Ja z czasem ścigam się na okrągło i ciągle mi go brakuje. Kiedy padam ze zmęczenia albo nie wiem co mam napisać w kolejnym artykule do publikacji odskocznią jest kuchnia. Musztarda wielokrotnie ratowała mi "życie" i wyzwalała nowe pokłady kreatywności. Możesz pękać ze śmiechu albo zdziwienia ale tak było i jest.
Poza tym to banalnie proste a ile satysfakcji.



Składniki:
  • 200 g gorczycy ( u mnie 100 g jasnej i 100 g ciemnej)
  • 50 ml wody
  • 250 ml octu winnego
  • 2 łyżki miodu lub cukru trzcinowego
  • płaska łyżeczka pieprzu (możesz dać mniej)
  • płaska łyżeczka soli himalajskiej
  • 3 łyżki oleju rzepakowego lub słonecznikowego
  • łyżeczka kurkumy

Jak zrobić musztardę?

- do rondla dodaj wodę,ocet winny, cukier i sól, zagotuj
- dodaj pozostałe przyprawy wymieszaj i taką gotową miksturą zalej gorczycę
- odstaw całość na kilak godzin, najlepiej na całą noc, wtedy gorczyca wchłonie płyn i przyprawy oraz napęcznieje
- następnie zmiksuj wszystko do porządanej konsystencji


Moja rada:

- przyprawy możesz dodawać według uznania
- kiedy miksujesz to konsystencję też uzależniasz od długości miksowania
- jeśli musztarda jest za gęsta to w trakcie możesz dodać trochę przegotowanej wody
- jeśli chcesz miesz musztardę miej ziarnistą to warto dodać większą część gorczycy zmielonej w młynku do kawy









Pszczoły są fascynujące i odkąd sięgam pamięcią zawsze były w mojej rodzinie. Przeczytałam na ten temat wiele książek jednak nigdy realnie się nie zajmowałam tą dziedziną i otóż... tej wiosny zaszalałam. Zaczynam się uczyć pszczelarstwa od mojego syna, który uczył się od mojego taty. 


Jestem zafascynowana, wniebowzięta i pełna nadziei, że wiedzę książkową połączę z praktyką. Z takim przesłaniem publikuję kilka zdjęć, wprawdzie kwietniowych - bo miód jest już w słoikach ale o tym w następnym poście.













poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Idealna baka piaskowa







Można ją nazwać idealną. Delikatna, piaskowa, pyszna. To ta z tych co je lubią wszyscy. Nadaje się na każdą okazję i nigdy nie zawiedzie. Idealny przepis na święta i piknik.



Składniki:

  • 5 jajek
  • 200 g cukru
  • 200 g masła
  • 150 g mąki pszennej
  • 150 g mąki ziemniaczanej
  • 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • płaska łyżka kakao (nie musi być)
  • łyżka ekstraktu waniliowego



Jak zrobić babkę?


- oddziel żółtka od białek
- ubij białka na sztywną pianę
- do masła dodaj cukier i ucieraj na puszysta masę 
- pod koniec ucierania dodawaj po jednym żółtku (dalej ucieraj), dodaj wanilię
- przesiej mąki i proszek do pieczenia
- dodawaj do ucieranej masy przesiane mąki i delikatnie mieszaj
- dodawaj partiami pianę z białek, wymieszaj całość i wlej ciasto do keksowej formy, pozostaw około 3  łyżki ciasta, dodaj kakao i zygzakiem dodaj na górę ciasta
- włóż babkę do nagrzanego do 180 stopni piekarnika na 55-60 min.
- po wyjęciu możesz oprószyć cukrem pudrem lub polukrować










Dla mnie zima trwała stanowczo za długo. Zdjęcia pochodzą z marca, jeszcze przed świętami. Ugrzęzłam w klimatycznym marazmie i stosie obowiązków. Wzloty i upadki, tak jak szalała pogoda. Biegałam w deszczu i mrozie aby całkowicie nie zwariować. Kiedy choć trochę się ociepliło próbowałam w strojach przemycić cieplejsze i radośniejsze klimaty. 

U was też była "ciężka" zima?