środa, 19 kwietnia 2017

Ekspresowe mleko kokosowe







Zanim kupisz w sklepie przeczytaj etykietę ile jest mleka kokosowego w mleku kokosowym. Możesz się bardzo zdziwić "fantazją" producentów.

Mleka kokosowego prawie nigdy nie kupuję w sklepie. Robię je sama. Takie naprawdę wykwintne robię ze świeżego orzecha kokosowego. Tu jednak muszę mieć pomoc do otwarcia orzecha. Przepis znajdziesz TUTAJ.

Ekspresowe mleko kokosowe robię z wiórek kokosowych bio. To naprawdę chwila i biały, aromatyczny płyn już jest w słoiczku. Może być przechowywany w lodówce do tygodnia. Sprawdza się jako dodatek do zup, sosów, oczywiście pysznego curry ale też do wszelakich deserów. Można zrobić pyszne lody lub dodać odrobinę do kawy. Inwencja nie zna granic.



Mleko kokosowe

Składniki:
  • 200 g wiórek kokosowych bio
  • około 1 - 1.5 litra przegotowanej wody





Jak zrobic mleko kokosowe?

- zalej wiórki wodą i podgrzej do temperatury około 50 stopni, wymieszaj
- zblenduj całość w mikserze około 3 min.
- wlej zawartość na grubą gazę lub tetrę i dobrze wyciśnij (ile masz sił)
- mleko przelej do słoiczka
- wiórki możesz delikatnie uprażyć w piekarniku i wykorzystać do wypieków lub jako panierkę albo zrobić mąkę kokosową







Moja rada:
- możesz wiórki kokosowe zalać wieczorem wodą i zostawić na całą noc w lodówce







Jak zapowiadają pogodynki nadciągają jakieś ciemne chmury pogodowe. Właściwie to nie czarne chmury bowiem ma spaść biały puch. Brrr... w kwietniu! Drzewa kwitną, pszczoły latają a tu coraz zimniej. Nie ma więc sukienki ani szpileczek... to założyłam rękawiczki.

Wcale nie czekam na taką pogodę i nie lubię zimnej aury. Humor można sobie poprawić ale na pogodę wpływu nie mamy, no cóż...












...i nasypało, właśnie dzisiaj...




niedziela, 16 kwietnia 2017

Święta Wielkanocne - Easter







Święta Wielkanocne są pełne zadumy, refleksji ale też radości i nadziei. Czas Wielkiego Postu ma swoją wymowę i sprzyja retrospekcji we własne życie. A to nasze życie jest kruche i choć dużo zależy od nas to są sytuacje i zdarzenia, na które nie mamy wpływu... albo jesteśmy bezsilni.

Mimo całego zadumania muszę przyznać, że w tym wyjątkowym czasie bardzo często myślałam o Basi - koleżance blogerce, którą znam tylko z wirtualnej rzeczywistości. Nie raz robiąc jakieś rzeczy popłynęła mi łza i ścisnęło się serce. Trudno pojąć sens takiej straty jakiej ona doznała. Ziemskie życie będzie zapisywać dla Basi nowe karty, zupełnie inne. I to ona musi się zmierzyć, z bólem i nauczyć żyć na nowo. Mimo współczucia i płynącego czasu, pęknięte serce pozostanie i ty Basiu w tym wszystkim musisz odnaleźć się od nowa...Poukładać bezsens, który cię otacza i uwierzyć, że Anioły przychodzą na ziemię na krótko, ale są na zawsze z nami. Jednym z nich była Twoja Córka.


W okresie Wielkiego Postu nasłuchałam się wielu historii. Ludzie czasem potrzebują w biegu codzienności porozmawiać. Tak bez zobowiązań, bez krytyki i dobrych rad. Przysiąść, przytulić się, wypłakać, poczuć ciepło ręki i bliskość drugiego człowieka.

Jak wielu jest wśród nas uwikłanych w zawiłe życie, w związki bez przyszłości, które są toksyczne i zabijają powoli...w przemoc domową, w życie z alkoholikiem pod jednym dachem, w pracę, która jest ciężarem i nie daje radości...w marzenia, które ciągle są w zawieszeniu i są marzeniem,  bo człowiek nie może stanowić o sobie i stawia siebie na szarym końcu... Nasłuchałam się tylu opowieści... może dlatego, że wolę słuchać drugiego człowieka niż mówić o sobie...


***

Muszę przyznać, że na każde Święta jestem "umordowana" do granic możliwości. I nie chodzi tu o porządki, bo te robię na bieżąco i nigdy nie dam się wciągnąć w przedświąteczny wir porządkowego szaleństwa. To, że w kuchni robię większość rzeczy dla całej rodziny sama, to mój wybór i nie narzekam. Jak na razie lubię takie zmęczenie i daję radę. 

Z blogosfery wiecie więc o moim wielkanocnym święcelniku, barszczu na zakwasie, buraczkach Mikołaja  Reja, torcie wielkanocnym - kruchym jak szczęście, mazurkach, pasztetach... I to wcale nie jest tak, że jedzenie jest u nas najważniejsze. Ono jest tylko dodatkiem to rodzinnego stołu, wokół którego zasiada rodzina. Wiele na nim tradycyjnych potraw, które wymagają czasu i dopieszczenia. Kiedy je jednak przygotowywać? To Święta są magią i czasem, który zapada w pamięć i zapisuje kolejne kartki  rodzinnej historii.

W pierwszy dzień Świąt w naszym domu robimy uroczyste śniadanie około godziny dziesiątej. Przedtem wszyscy idą do kościoła. Rozpoczynamy śniadanie od modlitwy i życzeń. W trakcie śniadania dzieci "wyczekują" wielkanocnego zajączka. Nie wiem czy ta tradycja jest znana w całej Polsce ale na Śląsku z pewnością. Zajączek dla dzieci przynosi prezenty pod krzaki lub drzewka obok domu. 
W pewnym momencie - pod koniec śniadania - odwraca się uwagę dzieci w kierunku okna z okrzykiem - O, zajączek tam przemknął! Czy ktoś widział zająca? 
Dzieci biegną do okna, a ktoś z dorosłych w drugiej strony domu chowa pod krzakami prezenty dla dzieci...

Radość szukania i znalezienia jest jedyna i niepowtarzalna. Prezenty rozpakowywane są w domu a okrzyki radości sa niepowtarzalne i bezcenne. I wcale tu nie chodzi o "wielkość" prezentów ale sam fakt znalezienia i otrzymania. U nas dzieci dostają dużo książeczek i kreatywnych zabawek albo takich, które są "potrzebą wieku".

W pierwszy dzień Świąt Wielkanocnych nie robimy obiadu, bowiem czas śniadania "przeciąga" się u nas do godziny co najmniej pierwszej. Późnym popołudniem podajemy smażoną białą kiełbasę w piwie i każdy degustuje to na co ma jeszcze ochotę. 

Na wielkanocnym śniadaniu było szesnaście osób, które są moim życiem, które kocham bezgranicznie i są w moim życiu na pierwszym miejscu... zawsze zrobię dla nich wszystko.

Jestem wdzięczna, że mogę ich mieć obok siebie, patrzeć jak rosną, realizują swoje marzenia, budują krok po kroku swoje rodziny i mierzą się z  trudną rzeczywistością...

Codzienność jest zabiegana i skomplikowana. Tak niewiele mamy czasu na to co naprawdę kochamy... Lubię się "umordować" na Święta aby mieć obok siebie tych, których kocham. Nie wiem czy tradycja, którą wyniosłam z domu przetrwa w ich rodzinach i jak zapamiętają chwile spędzone razem? Dla mnie to dar od życia. Cenię, celebruję i chowam w najdalszych zakątkach serca. Łatwiej żyć z takim "bogactwem" kiedy życie da kopa  i kiedy brakuje sił a kolejne czarne chmury zasłaniają błękit nieba i słońce...


***

Kochani, życzę Wam radości z codzienności. Sensu w każdym dniu 
i miłości, która uskrzydla i buduje to co ważne i bezcenne.
Niechaj piękne chwile codzienności składają się na niepowtarzalną mozaikę Waszego życia.

Radosnego Alleluja



Ciasteczka wielkanocne piekłam i zdobiłam z dziećmi. To chwile - motyle. Za rok będą zupełnie inne a może ich nie być wcale, dlatego są tak cenne, że są.







To najstarsi członkowie rodziny (w środku czwarte pokolenie) - przy wielkanocnej modlitwie







poniedziałek, 10 kwietnia 2017

Basia skończyła roczek








Basia to (jak na razie najmłodsze dziecko) w naszej rodzinie. Jej pierwsza rocznica urodzin przypadła 11 stycznia ale uroczystość w kościele i duże przyjęcie było dopiero w marcu. Tak więc torty były dwa. Jeden w urodzinki małej solenizantki a drugi na uroczystym przyjęciu.


Kim będziesz mała Basiu w dorosłym życiu? Może nie jest aż tak ważne kim bedziesz ale jaka bedziesz? Jakim bedziesz człowiekiem?

Świat coraz trudniejszy i niebezpieczny. Teraz chronią Cię rodzice i bliscy. Przyjdzie jednak czas, że będziesz odpowiedzialna za siebie... A ten czas przyjdzie bardzo szybko - nawet się nie obejrzysz jak szybko. 

Twoi rodzice nie zdążą się nacieszyć Twoimi dziecięcymi słówkami, świergotem i szczebiotem wymyślonych słówek a już będzisz stroić się w dorosłe sukienki i podkradać mamie kosmetyki...


Basia jest śliczna i przemiła. Taki mały przytulasek do kochania, ale z charakterem i własnym "ja". W błękitnych oczkach można się zakochać i utopić, a w uśmiechu zobaczyć całe szczęście dziecięcego świata. Jest niezwykle zwinna i sprawna. a do tego jest bacznym obserwatorem. A ma co obserwować. Starsze rodzeństwo daje jej niezłą szkołę i nauki.





W urodzinki oprócz tortu były babeczki "masowo puste" dla dzieci.



...co tu wybrać?







A to już tort na uroczyste przyjęcie (oczywiście w moim wykonaniu)





Dumni i szczęśliwi dziadkowie



Matka chrzestna czyli moja córka z chrześniaczką







niedziela, 2 kwietnia 2017

Odwrócone ciasto z jabłkami - Apple cake








To może być ciasto jesienne, wiosenne, letnie i zimowe. Ciasto na każdą porę roku. Jesienią i zimą można dodać cynamon a wiosną i latem jakiś sezonowy owoc (borówki, poziomki, lub wiśnie). Jabłko to nasz narodowy owoc i do tego bardzo dobry. 

Ciasto odwrócone to mało zachodu i moc przyjemności. Jest kuszące, wilgotne i każdego zadowoli. Pycha!

Dzisiejsza niedziela jest cudowna. Wymarzona pogoda. Bardzo ciepło i lekki wiaterek. Spacer, bieg, nordic walking, rower a nawet wiosenne opalanie - takie delikatne muśnięcie słońcem - to piękny czas na rozpoczęcie nowego tygodnia.

Ciasto odwrócone zrobicie w parę chwil i bardzo Wam umili weekendowy czas wypoczynku, a jeśli włączycie do tego jakąkolwiek aktywność to możecie zjeść bez wyrzutów sumienia w obawie o boczki. Lato przecież tupie i zerka nie tylko z kartek kalendarza. 


Do zrobienia tego ciast potrzebne są nasze polskie jabłka, zrobienie odrobiny karmelu lub powidła morelowe albo brzoskwiniowe i proste, ucierane ciasto.



Odwrócone ciasto z jabłkami

Składniki na karmel

  • 2 łyżki brązowego cukru
  • około 50 ml wody
  • łyżeczka masła
  • 2 łyżki soku z cytryny


Jak zrobić karmel?
- zagotuj cukier z wodą i gotuj tak długo aż zacznie delikatnie gęstnieć (2-3 min.)
- dodaj masło i sok z cytryny i zagotuj ponownie
- kiedy masa zacznie delikatnie gęstnieć wylej ją do formy na tartę






Jabłka
- potrzebne są 3-4 jabłka
- obierz jabłka, wydryluj i pokrój w cienkie plasterki
- na rozlanym karmelu ułóż na zakładkę plastry jabłek 
- zrób ciasto




Składniki na ciasto:
  • 150 g mąki
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 150 ml mleka
  • 2 jajka
  • 100 g cukru
  • 100 g masła 
  • łyżeczka ekstraktu waniliowego

Jak zrobić ciasto?
- utrzyj cukier z masłem na puszysta masę
- ciągle ucierając dodaj kolejno po jednym jajku 
- przesiej wszystkie suche składniki 
- mieszaj delikatnie ciasto i dodawaj na przemian suche składniki i mleko
- dodaj wanilię
- ciasto wyłóż na ułożone jabłka
- włóż ciasto do nagrzanego do 170 stopni piekarnika na około 45-50 min.
- wyjmij ciasto, poczekaj aż lekko przestygnie
- obkrój brzegi ciasta nożem, przyłóż paterę i odwróć
- kiedy ciasto przestygnie, udekoruj listkami mięty
- prawda, że zachwyca?

Moja rada:
- piecz ciasto do suchego patyczka na środku
- jeśli w trakcie pieczenia ciasto jest za bardzo przyrumienione nakryj go folią








Moja luźna, robocza bluza w tym roku jest w kolorze blue. Czuję się jakbym wracała do czasów liceum bo wówczas większość mojej szafy była w niebieskościach i granatach. Ponadczasowe barwy i kroje mogą spokojnie przetrwać kilka sezonów a ja tak właśnie komponuję swoje rzeczy. 

Jednak buty... no cóż kocham je jak większość z Was. Zaszalałm nieco z tą srebrzystością, ale co tam. Muszę jednak z uśmiechem dodać, że moje wnuczki są nimi zachwycone! Przecież błyszczą i to jak. Teraz kolej na ich srebrne buciki.