środa, 4 lutego 2015

Toskańskie i indyjskie inspiracje z indykiem - Tuscan and Indian inspirations








Zainspirowana toskańską kuchnią chcę wam przedstawić indyka w dwóch wersjach. Pierwsza wersja to przepis iście toskański z książki:  Toskania dla początkujących.  W drugiej wersji dodałam sos indyjski Korma i powstało całkiem ciekawe danie.


Najpierw opowiem jednak o toskańskiej inspiracji.

Toskania dla początkujących, Imogen Edwards-Jones,  to książka z serii lekkie, łatwe, do poduszki lub kiedy nie masz co robić. Tak naprawdę fabuła mnie nie zachwyciła, a główna bohaterka, Belinda to typ wręcz okropnej, wrednej baby. Nie dość, że do swojej córki zwraca się serdeńko (brrr…), to jeszcze jest podstępna, knuje intrygi i potrafi grzebać w rzeczach osobistych swoich gości, a nawet używać ich kosmetyków. Owszem można jej współczuć bo została zdradzona przez męża i zarazem podziwiać, bo nie tkwiła, w toksycznym związku jako pokrzywdzona żona, tylko spakowała manatki, nieźle skubnęła męża i przyjechała do malowniczej Toskanii. Tam w krainie oliwy, słoneczników, wina i pachnącej bazylią kuchni, założyła mały pensjonat.
Plusem Belindy jest to, że jest towarzyska, potrafi zjednać sobie otoczenie i gadatliwych Włochów. Całość książki ratuje przepyszna kuchnia i toskańskie krajobrazy. Ach!
W książce znajdują się proste przepisy, sowicie okraszone winem, śmiechem przyjaciół przy biesiadnym stole i flirtami. Jest więc przepis na kultową bruschettę z pomidorami i anchois, pizzę, toskańskie sałatki z mnóstwem ziół i wygrzanych w słońcu warzyw.

Ja dla was przygotowałam Tachinno di Casa Mia czyli indyka w winie.


Tachinno di Casa Mia

Składniki:
  • 2 piersi indycze (lub więcej w zależności od liczby gości)
  • białe wytrawne wino (np. Vernaccia)
  • czosnek
  • cebula
  • natka pietruszki
  • oliwa do smażenia


Jak to zrobić?

- podsmaż mięso na patelni, kiedy będzie prawie gotowe, dodaj czosnek, cebulę i wino i pozwól wszystkiemu spokojnie się poddusić
- na koniec posyp hojnie natką pietruszki – z własnego ogródka
Podawaj z ciepłym purée ziemniaczanym licznemu gronu przyjaciół. To bardzo „towarzyskie” danie, które najlepiej smakuje w wesołej atmosferze.

Prawda, że proste?
Indyka podałam z purée z selera.














Drugą wersję tego dania  zrobiłam z dodatkiem sosu indyjskiego Korma (Curry Sauce), który dostałam w przesyłce od portalu zBLOGowani (http://zblogowani.pl/).

Indyk z indyjskim sosem Korma 

Jak to zrobić?
- do tak przygotowanego indyka (patrz wyżej), dodaj kilka łyżek indyjskiego sosu Korma
- dodaj 100 ml białego wina, gotuj około 2-3 min.
- możesz podać  z ryżem lub makaronem


Indyka podałam z makaronem Soba, pszenno - gryczanym w stylu azjatyckim, który gotuje się 2-3 min.











To bardzo syte danie więc można przy nim zobaczyć długi film, ze sporą dawką scen wyciskających łzy. Czasem słońce, czasem deszcz, reż. Kabhi Khushi Kabhie Gham - Pochodzący z bogatej rodziny Rahul planuje ślub z biedną dziewczyną. Ojciec wyrzuca chłopaka z domu. Po latach jego młodszy brat chce pogodzić zwaśnioną rodzinę. Coś dla miłośników Bollywoodzkiego kina.





Która wersja indyka bardziej do was przemawia: toskańska czy indyjska?



zBLOGowani.pl

14 komentarzy:

  1. mmmm...głodna się zrobiłam!

    OdpowiedzUsuń
  2. jedząc takie potrawy egzotyczne potrawy, zawsze się czuję jakbym była w miejscu skąd są :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Można zrobić trochę w innym smaku niż zwykle i wyjdzie i smacznie i ładnie :) Lubię takie orientalne smaki.
    Film oglądałam. Można się zrelaksować :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O makaron, lubię makaron i inne smaki :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chętnie bym spróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pyszności, a ja taka głodna w pracy siedzę!

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo apetycznie aż ślinka leci:-)

    OdpowiedzUsuń
  8. No nie, ale się głodna zrobiłam:)
    ściskam cieplutko kochana

    OdpowiedzUsuń
  9. ależ to wszystko doskonale wygląda, aż ślinka cieknie:)

    OdpowiedzUsuń
  10. mnie przekonal toskanski indyk :) :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię takie oryginalne dania. Bardzo. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz i odwiedziny. Możesz również zapraszać mnie na swojego bloga (nie uważam, że jest to coś niestosownego). :)
Zapraszam Cię również do witryny obserwatorów. To jest w końcu blog więc bloguj lecz się nie blokuj :)