środa, 19 grudnia 2012

Zorganizuj święta - dzień karpia i śledzia zielonego (3)








   Tradycja kupowania żywego karpia jest w Polsce głęboko zakorzeniona, chociaż wcale nie ma odległych korzeni. Zapoczątkowana została bowiem dopiero na przełomie lat 40 i 50 XX wieku, czyli tak naprawdę kilka lat po zakończeniu II wojny. Związane to było z z rozwojem spółdzielczości i rozwojem ówczesnych gospodarstw PGR. O podtekstach politycznych nie chcę pisać, ale chcę nawiązać do współczesności. 

   Skoro jako społeczeństwo jesteśmy coraz bardziej humanitarni i nie kupujemy żywych kur, kaczek, indyków i innych hodowlanych zwierząt, to dlaczego nie możemy wykorzenić tego wręcz barbarzyńskiego  zwyczaju kupowania żywych ryb? Sposób kupowania, transportowania, zabijania karpia w Polsce jest nie tylko niehumanitarny, ale także - niezgodny z obowiązującym prawem.


Ryby głosu nie mają!


     

     No tak, przecież ryby głosu nie mają! Co z tego, że zmieniona (już prawie trzy lata temu) Ustawa o ochronie zwierząt miała poprawić los świątecznych karpi, rozszerzając zasady uśmiercania, przechowywania i sprzedaży wszystkich zwierząt kręgowych między innymi na ryby. Co  z tego, że  przepisy wynikające z ustawy dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt (Dz.U. z 2003r. Nr 106, poz 1002 ze zm.), należy także stosować w stosunku do świątecznych karpi, skoro ich los praktycznie pozostaje bez zmian. 
     Wprawdzie w okresie świątecznym pojawiają się głosy organizacji ekologicznych, a do monitorowania, kontroli i przestrzegania ustawy zobligowane są wojewódzkie i powiatowe inspektoraty weterynarii. Świadomość  przeciętnego konsumenta niewiele się zmieniła. Zasady zostały jasno określone, tak aby dla ryb było to jak najmniejsze cierpienie i stres. Dlaczego więc ciągle kupujemy je żywe, taszczymy do domu w reklamówkach, workach, przewozimy w samochodach w pojemnikach bez wody (choć nie wolno) i najczęściej nieumiejętnie pozbawiamy życia?


Jestem za kupowaniem karpia oprawionego i pokrojonego.

Kupowaniu żywego karpia stanowczo mówimy NIE!



   Jedną z ważniejszych potraw wigilijnych jest  śledź. W moim domu kupowało się "od zawsze" tzw. zielone śledzie. Cóż to takiego? Są to dwuletnie śledzie, znacznie większe, twardsze i chudsze od jednorocznych matiasów. Świeże śledzie nazywa się zielone śledzie, a nazwa pochodzi z niemieckiego Grüner Hering gdyż zielone jest synonimem świeżości. 
     Takie zielone śledzie, kupuję parę dni przed świętami, płuczę i na jedną noc zalewam wodą. Dokładnie tak samo robię z solonymi matiasami. Dzisiaj więc będzie moczenie śledzi w wodzie...a jutro dwa przepisy na wigilijne dania, które powinny być zrobione wcześniej, aby były aromatyczne i pyszne.


 Zielone śledzie, płuczemy i na noc zalewamy zimną wodą, wstawiamy do lodówki lub bardzo chłodnego miejsca.

  
  





 Solone matiasy płuczemy i zalewamy zimną wodą, również na noc wkładamy do lodówki lub chłodnego miejsca.



 Następnego dnia odcedzamy wodę, płuczemy i zajmujemy się przyrządzaniem śledzi
(przepisy w następnym poście).









   Co sądzicie o kupowaniu karpia i jak to u Was wygląda?




22 komentarze:

  1. no to czekamy z necierpliwiscia na przepis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak napisałam - jutro.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Całkowicie popieram Twoj post i Twoje zdanie !!!! tez jestem za niesprzedawanie ŻYWYCH KARPI !!! Jak sie zbliza Wigilia to zamiast miłych uczuc mam smutek i łzy w oczach widzaz zywe karpie w sklepach i wyobrazam sobie jak sa katowane !!! Ale w POlsce nigdy nie beda dbac o zwierzeta..lepiej je opluc i skopac niz łądnie sie z nimi obchodzic :(

    OdpowiedzUsuń
  3. ja zdecydowanie podzielam Twoje zdanie , w życiu nie potrafiłabym męczyć karpia w wannie , a jeszcze potem go zabić ...no way

    pozdrawiam serdecznie i również obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie kupuję karpia, tyle jest ryb...

    OdpowiedzUsuń
  5. Interesting your post!
    I tell you that my husband's grandparents were Polish and our name has almost all the letters of the alphabet!! jajaja!!
    I don't know Poland but I would love to visit your country someday!
    Have a good week!

    Besos, desde España, Marcela♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Awesome! I invite you to Polish. My daughter was two years in Spain.
      "The world is small".

      Usuń
  6. ja karpia nie lubię dziś kupiłam szczupaka prosto od rybaków z jeziora:D mam pewność że nie był karmiony hormonami i innym paskudztwem tylko tym co sam "upolował"

    OdpowiedzUsuń
  7. podzielam Twoje zdanie - nie rozumiem dlaczego po prostu definitywnie nie zabronia sprzedazy zywych karpi -co to za idiotyczna tradycja na duszenie karpia w plastikowej torbie??????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zabronione jest (ustawa!), tylko się nie przestrzega.

      Usuń
  8. Zgadzam się z tobą :)
    Obserwuje i zapraszam : http://memoweek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja tam niestety nie żywię sentymentu do karpi :) hoduję rybki, jednak bezdusznie zjadam ryby każdego roku niezbyt przejmując się ich losem. Choć w związku z tymi nawoływaniami i u mnie w domu odeszło się od kupna żywego karpia i już nie pływa sobie w wannie przed ubojem - dziadek karpio-morderca ze smutkiem (jak twierdzi) przeszedł na zasłużoną rzeźniczą emeryturę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zawsze mi tych rybek szkoda było.
    Durny zwyczaj, a takie trzeba wykorzenić.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zgadzam się z Tobą! Rodzice od lat kupują gotowego karpia, tata nabawił się urazu psychicznego po zabiciu karpia (dawno temu, za czasów mojego dzieciństwa)... O śledziach przeczytałam z ciekawością, gdyż u nas w domu nie ma takiej tradycji. Twoje zdjęcia pobudzają zmysły - jak pachnie :)) Pozdrawiamy, Lucy & Martyna. Dziękujemy, że dołączyłaś do naszego skromnego grona obserwatorów :-) Bardzo nam miło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję a grono na pewno będzie się powiększało, czego życzę.

      Usuń
  12. Ja nie przepadam za karpiem, ogólnie za rybami :P.

    Buziaki :*.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie mam nic do karpi, ładne rybki co prawda jeść ich nie lubię, ale.... (nie chce wyjść w tym momencie na bezduszną) sprawa z karpiami jest jak dla mnie ciut przesadzona. Tzn u mnie w domu nikt nigdy karpia nie zabił, zbyt wrażliwi z nas ludzie...z resztą nie widze przyjemności w patroszeniu ryby, odcinania głowy. Fuj! Jednak jak ktoś sobie lubi, zna się na tym to niech sobie żywego karpia kupuje i ucina mu głowę. Na zdrowie! Nie ma sensu walka z czymś, z czym i tak się wygra. Co rok ta sama afera i więcej gadania niż to wszystko warte. Karpie hoduje się na wigilie, tak samo jak świnie na szynkę i kury dla jajek i mięsa. One też w wielu przypadkach nie są humanitarnie zabijane, ale o tym się nie mówi. Zresztą na wsiach do dziś praktykuje się zabijanie zwierząt, aby zrobić z nich jedzenie. Taka nasza natura, zwierzęta hodowlane hodujemy by je jeść. Oczywiście nie pochwalam okrucieństwa i znęcania się na zwierzątach, bo to akurat patologia jest.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz i odwiedziny. Możesz również zapraszać mnie na swojego bloga (nie uważam, że jest to coś niestosownego). :)
Zapraszam Cię również do witryny obserwatorów. To jest w końcu blog więc bloguj lecz się nie blokuj :)