sobota, 15 sierpnia 2015

Mały Książę - Le Petit Prince









Czekolada i kawa ratują życie

    Choć nie dowiecie  się z tego z książki to prawdą jest, że autor Małego Księcia wraz z nawigatorem wylądował, a właściwie rozbił się na libijskiej Saharze. Wydarzenie to miało miejsce w grudniu 1935 roku kiedy to Antoine de Saint-Exupéry starał się pobić rekord przelotu na trasie Paryż – Sajgon.

Zanim odnalazła ich karawana Beduinów to właśnie zapas kawy i czekolady ratował im życie.


    Antoine de Saint-Exupéry był wytrawnym pilotem i odbył szereg lotów, także podczas II wojny światowej. Ostatni jego lot odbył się 31 lipca 1944 roku, o godz. 8.45. Wystartował wtedy do  misji fotografowania niemieckich wojsk koło Lyonu. Z tej wyprawy już nie powrócił.
    Najbardziej jego znane dzieło to Mały Książę, wzruszająca opowieść z ponadczasowym przesłaniem dla dzieci i dla dorosłych. Książka ukazała się w marcu 1943 r.
   

Kim był Mały Książę?

    Było kilka inspiracji do stworzenia tej postaci. Jedną z nich był Pierre Sudreau, w dorosłym życiu polityk. Jako dwunastolatek po przeczytaniu Nocnego lotu napisał do autora, co zaowocowało spotkaniem. Inne ślady badaczy literatury wskazują, że mógł to być Thomas de Konincki, którego autor poznał jako małego chłopca. Jest też wątek osobisty. Śmierć brata pisarza w 1917 r., która zostawiła głęboki ślad w jego sercu.


Kim była Róża?
    
    Małżeństwo pisarza zawarte w 1931 roku było dość burzliwe.  Consuelo de Saint-Exupéry, salwadorsko-francuska artystka i pisarka, miała naturę  choleryczki. 

Antoine de Saint-Exupéry, nie tylko doskonały pilot ale również poszukiwacz przygód, także w kobiecych ramionach, często ją zdradzał, ona zresztą też nie pozostawała mu dłużna. Bez wątpienia jednak została uwieczniona na kartach książki w postaci Róży.




 „Jesteście piękne, lecz puste - dodał jeszcze. - Nie można dla was umrzeć. Oczywiście zwykły przechodzień mógłby pomyśleć, że moja Róża jest do was podobna. Ale jedynie ona jest ważniejsza od was wszystkich, ponieważ to ją podlewam. To ją właśnie włożyłem pod klosz. Ją ochraniałem parawanem. To dla niej zabijałem gąsienice (prócz dwóch lub trzech hodowanych na motyle). To jej narzekań i przechwałek słuchałem, a czasami milczałem w jej towarzystwie. Bo to  moja róża.”
Antoine de Saint-Exupéry, Mały Książę, 2005, s.61


-Żegnaj - powiedział Lis. - Oto mój sekret. Jedynie sercem można wszystko jasno poznać. To co najważniejsze skrywa się przed wzrokiem.
-To co najważniejsze skrywa się przed wzrokiem - powtórzył Mały Książę z zamiarem zapamiętania.
-To czas, jaki poświęciłeś twojej Róży, czyni ją tak ważną.
-To czas, jaki poświęciłem mojej Róży - powtórzył Mały Książę z zamiarem zapamiętania.
- Ludzie zapomnieli o tej prawdzie - rzekł Lis. - Ale ty tego nie rób. Już zawsze będziesz odpowiedzialny za to, co oswoiłeś. Jesteś odpowiedzialny za swoją Różę.
-Jestem odpowiedzialny za swoją Różę - powtórzył Mały Książę z zamiarem zapamiętania.
Antoine de Saint-Exupéry, Mały Książę, 2005, s.62




W księgarniach pojawiło się mnóstwo wydań z różną szatą graficzną. Ja dawno dawno temu zdobyłam tę pierwszą.









    Mały Książę /Le Petit Prince/, reż. Mark Osborne

    Wzruszający i w swej prostocie genialny. Tak określiłam po obejrzeniu film Marka Osborne'a. Oczywiście nie obyło się bez kilku łez uronionych podczas oglądania a właściwie zapatrzenia, zasłuchania i zadumania.
Kiedy usłyszałam o początkach filmowej realizacji Małego Księcia, ucieszyłam się, ale zaraz pomyślałam, że to szalenie trudne, wręcz karkołomne przedsięwzięcie. Teraz mogę z zachwytem powiedzieć, że Osborne wątek małej dziewczynki wymyślił po mistrzowsku. Tak właśnie rozpoczyna się film.


Jakie to współczesne… 

    Dziewięcioletnia, „ułożona” przez wychowanie dziewczynka, nie dostaje się do prestiżowej szkoły. Jednak jej korporacyjna i perfekcyjne matka ma plan „B” na odniesienie sukcesu  i zrobienie kariery w betonowym, zimnym i sztucznym świecie. Dziewczynka ma przecież zostać wspaniałym dorosłym, według współczesnych wymogów i kanonów. W zaplanowanym życiu i nic nie dzieje się bez przypadku: zaplanowane minuty, godziny, dni, tygodnie, miesiące, lata…

    Świadoma swej wartości kobieta i kochająca matka, została może trochę przejaskrawiona. Jednak z drugiej strony pokazana jak otoczenie wymaga perfekcyjnego rodzicielstwa. Potencjał dziecka nie może być przecież zmarnowany!
Rodzice zapisują więc swoje pociechy na wszystkie możliwe zajęcia dodatkowe a sami biorą nadgodziny aby udźwignąć ciężar finansowy. Rozmowy w biegu, zdawkowe pytania i minimalizm we wspólnym spędzaniu czasu. To taki świat kreują dorośli dzieciom.

    Reżyser w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” mówi: „Oczywiście, pewne rzeczy w filmie przejaskrawiłem. Choćby dlatego, że mieszkam w Los Angeles. To dziwne miejsce, w którym trzyletnie dzieci, zanim dostaną się do przedszkola muszą przejść rozmowę kwalifikacyjną. To absurd!”

„Gazeta Wyborcza”, 10 sierpnia 2015 (Kultura), s. 12


    Czy w sterylnym domu, który przypomina korporację, z planem na życiowy sukces jest miejsce na dzieciństwo? Nieoczekiwanie ten porządek burzy ekscentryczny staruszek – pilot, który wtajemnicza dziewczynkę w opowieść o Małym Księciu.





    Jeśli potrzebujecie wzruszeń, zadumy nad współczesnym światem. Światem dzieci i dorosłych, światem zimnego wyścigu szczurów i hien, któremu przeciwstawia się dziecięca ciekawość, potrzeba bliskiego kontaktu, dziecięce zdziwienie i  dociekliwość, wyjdziecie z kina usatysfakcjonowani. Może też ukradkiem popłynie wam łza po policzku, zastanowicie się nad współczesnymi wartościami, trudnym dzieciństwem i rodzicielstwem, coraz bardziej pogmatwaną i zimną codziennością. Może zadacie sobie pytanie: Jaki świat budujemy dla dzieci i jaki świat zostawiamy dzieciom? Za czym tak wszyscy gonimy? A w rzeczywistości to  coraz więcej z nas jest poganiana przez tych co gonią do bezsensownego bogacenia się i gromadzenia kapitału.

    Czy potrafimy jeszcze zrozumieć, że najważniejsze jest niewidoczne dla oczu, a dobrze widzi się tylko sercem? Może to banały, ale współczesny świat potrzebuje powrotu do wartości uniwersalnych.


Moja ocena: 6/6

    Długo się zastanawiałam, czy zabrać do kina 5 i półletnią wnuczkę. To trudny w odbiorze przekaz. Kiedy jednak zobaczyła zwiastun filmu tak bardzo mnie prosiła, że wprawdzie z mieszanymi uczuciami, ale zabrałam ją do kina.


Co usłyszałam po wyjściu z seansu:

- Babciu, wzruszyłam się kiedy ta dziewczynka płakała. Ona była dobra i w życiu trzeba być dobrym.
Potem Weronika zapytała:
- Babciu, czy ze mnie będzie wspaniały dorosły?
- Jesteś wspaniałym dzieckiem i to od ciebie zależy jaka będziesz. Dla mnie będziesz zawsze wspaniała.
- Czy ty mnie oswoiłaś? - Zapytała
- Ja ciebie oswoiłam i ty mnie też oswoiłaś.
- I jestem dla ciebie ważna jak jakaś królewna?
- Co tam królewna, odparłam. Ty jesteś moją wnuczką, najważniejszą na świecie. Tak samo jak Zosia, Zuzia, Tomek i Wojtuś.
- No tak, jesteśmy przecież oswojeni i ciebie kochamy…











   



Tej ponadczasowej piosenki nie mogłam sobie podarować.








Pamiętajcie, że dorastanie to nie problem, tylko zapominanie, że było się dzieckiem. 

Nie zapominajcie o tym nigdy.



17 komentarzy:

  1. Slicznie to opisalas Avo. "Maly ksieze" to ksiazeczka dla wszystkich i na cale zycie. Nie mozna o niej i o jej przeslaniu zapomninac i to nigdy!! Szczegolnie zdanie, ze "Najwazniejsze jest dla oczu niewidoczne" i ze " Dobrze widzi sie tylko sercem"
    Pieknie wygladasz z Weronisia. Widac jak berdzo ja kochasz i ona Ciebie. Wyglada to cudownie!

    Pozdrawiam goraco, Ciebie Avo i Weronisie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja jedna z kilku ulubionych lektur ! Cytat z niej to już klasyk i jaki prawdziwy !

    http://nammaniee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłam w niedzielę na premierze z dziećmi (6,14,17 lat) i mężem, była również najstarsza córa (21) :) Od momentu ujrzenia zapowiedzi, czekaliśmy z niecierpliwością na ekranizację. Polecam wszystkim!. Siedziałam obok najmłodszego synka i oboje spoglądaliśmy na siebie w momentach wzruszenia ze łzami w oczach, gdy się uśmiechaliśmy... Duży i mały człowiek... historia dla każdego, by nie zapominać w życiu o tym co najważniejsze...
    Fajnie, że o tym napisałaś. Na zdjęciach dwie piękności wnusia i babcia :)))
    Pozdrawiam
    Iwona

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam małego księcia :) film bardzo chcę obejrzeć

    OdpowiedzUsuń
  5. Pamitam jak bza to moja lektura!!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze ,ze napisalas tak cudown post, bo to co najwazniejsze niewidoczne jest dla oczu,pozdrawiam cieplo,ania

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam książkę oraz Małego Księcia w formie komiksu, bardzo i się podobało, ale na filmie nie byłam, ponieważ boje się, że zrobią z niego kaszanę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mały Książe to moja ulubiona książka, piosenkę uwielbiam.
    Poruszyłam ciekawy temat, pogoń za karierą, kapitałem...coraz większe wymagania...
    Pięknie powiedziałaś Ava do wnuczki, pięknie...
    Na filmie nie byłam...pozdrawiam...miłej niedzieli...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jestem chyba wyjątkiem, bo Małego Księcia po prostu nie znosiłam :P i nadal nie znoszę

    OdpowiedzUsuń
  10. Książkę znam, a na film wybieram się z synkiem:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Avo jak to cudownie,że są jeszcze wokół nas takie wspaniałe osoby jak Ty:) Świetnie gotujesz,jesteś cudowną i mądrą babcią no i wspaniale piszesz - nie zapomne dodać, jaką piękną kobietą jesteś .Pozdrawiam Cię serdecznie.ps.Mały książę to książka, ktora mi towarzyszy od dziecinstwa i nie traci swojej atrakcyjności mimo upływu lat.

    OdpowiedzUsuń
  12. Pamiętam, że to była moja znienawidzona lektura. Jako dziecko w ogóle jej nie rozumiałam to nie powinna być lektora w podstawówce.

    studiaedynburgh.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. chcę bardzo obejrzec ,ale nijka mi samej iść na Małego Księcia do kina...

    OdpowiedzUsuń
  14. Słyszałam, że film robi wrażenie :) Koleżanka się popłakała:) Fajnie to opisałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Najlepsza lektura, klasyk. Muszę iść do kina :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Avo, zawsze mówię młodym ludziom, że to najpiękniejsca książka jaką znam...
    Kilka lat temu wyreżeserowalam spektakl, który miał okazję zobaczyć nieżyjący już mistrz Jan Machulski.
    Filmu nie widziałam jeszcze... Planuję. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. pięknie napisane.. :) daje domyślenia! A i uwielbiam tą książkę :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz i odwiedziny. Możesz również zapraszać mnie na swojego bloga (nie uważam, że jest to coś niestosownego). :)
Zapraszam Cię również do witryny obserwatorów. To jest w końcu blog więc bloguj lecz się nie blokuj :)