wtorek, 1 lipca 2014

Orzeźwiający napój czyli Wypisz, wymaluj... miłość - Refreshing drink - Words and Pictures










       Dla wrażliwców, romantyków, tych którzy kochają sztukę, literaturę, błyskotliwe dialogi i uwielbiają dobrą grę aktorską z dobrze napisanym scenariuszem. Dla takich jest film Wypisz, wymaluj ... miłość, który wyreżyserował Fred Schepisi.







    Jack Marcus (Clive Owen)  i Dina Delsanto (Juliette Binoche),  to  charyzmatyczni  nauczyciele. Każdy z nich ma swoją pasję i nieco zagmatwane życie osobiste. W ich pracy następuje pewien regres, którego przyczyną u Diny jest choroba, a u Jacka alkoholizm.

    To właśnie wódka z limonką, czasem z dodatkiem lodu, staje się „głównym posiłkiem” Jacka. Potrafi ją  wlać nawet do termosu i w przerwie na lunch „posilić” się w samochodzie.







    Wracając do fabuły należy podkreślić, że dla Jacka, nauczyciela języka angielskiego i niespełnionego pisarza, największą wartość i siłę mają słowa. Dina, to malarka abstrakcyjna, której choroba stawów pogmatwała karierę i "zesłała" ją do szkoły jako nauczycielkę plastyki. Dla niej liczy się przekaz artystyczny w formie sztuki i obrazu. Dwóch rozbitków życiowych, u których jednak  tli się pasja, a wypowiedziana – niby żartem – wojna na słowa i obrazy, wyzwala dawną iskrę twórczą. Świadkami tego „pojedynku” stają się uczniowie, którzy również budzą się z „letargu” i korzystają intelektualnie na tym pojedynku.

    Film Wypisz, wymaluj ... miłość, to nie tylko mistrzowska gra głównych bohaterów. To błyskotliwe dialogi, cięte riposty, ludzkie rozterki i romans, a może miłość, która połączy bohaterów. To pokazanie, że warto walczyć o swoje marzenia, a w pracy zarażać pasją, inspirować, wskazywać drogę….

    Oglądając film zaraz pomyślałam sobie, że takich niekonwencjonalnych zapaleńców – nauczycieli - potrzebuje polska szkoła, która jeśli już ich ma, to kolejne bzdurne regulacje ministerialne i skostniałe środowisko skutecznie ich zniszczy.

    Myślę, że autor scenariusza Geraldo Di Pego, wierzy w inteligencję widza, zostawiając dla niego pośród błyskotliwych dialogów pewną przestrzeń do refleksji i dowolności interpretacji. Nie do końca bowiem daje odpowiedź na pytanie postawione „ w wojnie belfrów”. To widzowi pozostawia swobodę interpretacji, a nawet filozoficznej zadumy nad odwiecznym sporem toczącym się miedzy słowami a obrazem.

    Pojedynek na słowa przeplatany abstrakcyjną twórczością, a także pojedynek na uczucia, gdzie uczucie zwycięża i do tego doskonała gra dwójki dojrzałych aktorów to doskonała zachęta do obejrzenia filmu.


    Lato w pełni, a ja w „głównym posiłku” Markusa zamieniłam jeden składnik, a mianowicie procentową „wodę ognistą” na wodę mineralną i dodałam liście mięty pieprzowej. Limonka i lód pozostały. Takim prawie pozbawionym kalorii napojem można się delektować do woli przez całe lato. Markus też przeżywa przemianę i stara się być abstynentem, co przynosi profity i dla twórczości i dla życia rodzinnego i osobistego.





Orzeźwiający drink


Składniki:
  • woda mineralna (naturalna lub gazowana, taka jaką lubisz)
  • liście mięty pieprzowej
  • pokrojona w ćwiartki limonka
  • kostki lodu

Jak to zrobić?

- wszystkie składniki dodaj do dzbanka, nalej do szklanki, weź słomkę i delektuj się aromatem mięty i limonki oraz urokami lata. Dobrze jeszcze sączyć taki orzeźwiający napój z filmem w tle.






























Lubicie  filmy z refleksją, przesłaniem, dobrą grą aktorską?





22 komentarze:

  1. Oczywiście lubię takie filmy:) Chętnie obejrzę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. super film, muszę go obejrzeć, świetna obsada !:))) a taki orzeźwiający napój często robie :)))

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo chciałabym ten napój wypić podczas oglądania tego filmu. Po Twojej recenzji chętnie bym ten film obejrzała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysiu, nic tylko idź do kina:) Warto.

      Usuń
    2. Podpisuję się pod Krysią. To jak, idziemy razem?

      Usuń
  4. Polecam też miętę marokańską :) Dodaje cudownego aromatu. I na początek zastanowiło mnie...taki drink z wódką...pić szklankami z dzbanka...hmm...dopiero potem spojrzałam na składniki i zobaczyłam, że jednak wódkę pominęłaś :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszałam gdzieś o tym filmie,a po Twojej recenzji to już na pewno go muszę zobaczyć:)
    ściskam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie oglądałam ale napój podobny pijam w ciepłe dni :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie oglądałam, ale zapowiada się bardzo ciekawie. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie oglądałam...ale może kiedyś:))) A napój podobny pijam często.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Tez nie oglądałam ale może mi się uda wybrać, napój mniammm, lubię takie i robię, zwłaszcza jak żar leje się z nieba...pozdrawiam.......

    OdpowiedzUsuń
  10. Na lato idealne ;) Na pewno super orzeźwia ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czy oby na pewno w tej szklaneczce jest woda :) Chyba w przepisie jest błąd - ha,ha wszyscy którzy to przeczytali idą właśnie do barku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... ha, ha.. kwestia preferencji, buziaki dal Ciebie za Uśmiech:)

      Usuń
  12. Uwielbiam takie napoje!!!!
    ściskam kochana

    OdpowiedzUsuń
  13. OO takie napoje to coś idealnego na lato:)) Ja bardzo lubię i często robię :)
    A na film trzeba by pójśc, tylko jakos czasu na wszystko mało haha:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj lubię takie mądre, ciepłe filmy! A drink w wersji alko i bez zapowiada się ciekawie!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz i odwiedziny. Możesz również zapraszać mnie na swojego bloga (nie uważam, że jest to coś niestosownego). :)
Zapraszam Cię również do witryny obserwatorów. To jest w końcu blog więc bloguj lecz się nie blokuj :)