środa, 13 sierpnia 2014

Rodzinka Daninków gotuje rosół - Family Daninek cooking soup









      W 2013 r. został opublikowany raport UNICEF Warunki i jakość życia dzieci w państwach rozwiniętych. W badaniach uczestniczyło 39 krajów z Europy i Ameryki Płn. Wiele aspektów dotyczących warunków życia dzieci budzi niepokój i konieczność podjęcia działań korygujących i profilaktycznych. Jednym z bardzo niepokojących czynników dotyczących dzieci w Polsce jest wzrastająca otyłość. Wprawdzie polskim dzieciom daleko jeszcze do bardziej otyłych rówieśników w Stanach Zjednoczonych, Grecji, Portugalii czy Irlandii. Jednak niepokojące jest to, że w ciągu dekady liczba dzieci z nadwagą wzrosła dwukrotnie, a w ciągu 20 lat aż trzykrotnie. Jeżeli dzieci w Polsce nadal będą tak szybko przybierały na wadze, to za 10 lat będą grubsze niż ich rówieśnicy w Ameryce, żywieni w dużej mierze hamburgerami i pojeni colą.




Źródło: Warunki i jakość życia dzieci w krajach rozwiniętych. Analiza porównawcza, Innocenti Report Card 11, 2013, Florencja, s. 24


    Każda otyłość negatywnie odbija się na zdrowiu. Jakie więc będzie to pokolenie dorosłych? Wprawdzie analizując dane widać, że to 17% otyłych dzieci w wieku 11-15 lat. W Stanach Zjednoczonych jest to prawie 30%. Niepokój jednak budzi szybko wzrastający odsetek dzieci z nadwagą. Poza tym dlaczego mamy się pocieszać Stanami Zjednoczonymi, a nie dążyć do Holandii, Szwajcarii czy Danii, gdzie jest dzieci otyłych najmniej. Badania pokazały również, że polskie dzieci mają za mało aktywności fizycznej. Stop więc zwolnieniom z w-f a także czerwona kartka dla bezsensownego siedzenia przed komputerem.


   Należy również podkreślić, że otyłość coraz częściej  zaczyna się wieku poniemowlęcym. Już takie maleństwa mają nadwagę! A przecież otyłe niemowlę to chory dorosły!
Badania pokazują, że  co czwarte polskie dziecko nie je śniadań. Pierwszy posiłek to coś słodkiego, najczęściej kupionego w szkolnym sklepiku. Zatrważające jest również to, że rodzice jako drugie śniadanie dają dzieciom do szkoły „mleczną kanapkę” lub inną podobną słodką przekąskę. Śmieciowe jedzenie staje się coraz popularniejsze. Czytajmy zatem etykiety na produktach, jedzmy i uczmy zdrowego jedzenia dzieci. Ruszmy się z  foteli, kanap i zamiast ręcznej gimnastyki z pilotem pognajmy na rowerze albo z piłką po parku. Efekty może przynieść współpraca rodziców ze szkołą i z lokalnymi podmiotami, i powinna to być współpraca długofalowa. Nie taka, która nastawiana jest na jeden pokazowy projekt.

    Nawyki żywieniowe kształtują się w rodzinie i to czym skorupka za młodu… z pewnością w dużej mierze przełoży się na nawyki i  jakość dorosłego życia. Uczmy zatem zdrowego odżywiania i stylu życia w domu. Gotujmy wspólnie i wspólnie jedzmy, przy pięknie nakrytym stole, w miłej atmosferze. Niech podstawowym napojem będzie woda, a nie soki z dużą dawką cukru czy też gazowane napoje. Zróbmy dziecku wartościowe śniadanie do szkoły zamiast dać 2 zł, za które z pewnością kupi chipsy lub słodką drożdżówkę.
Skoro Polska demograficznie wymiera, to bądźmy przynajmniej zdrowym społeczeństwem!


   Autorką tych rysunków i części wymyślonej historyjki jest czteroletnia Weronika, którą ciekawi wiele rzeczy i choć wie, że słodycze nie służą zdrowiu, to jednak ma dylemat: Dlaczego słodycze są takie dobre i kuszące?



Rodzinka Daninków gotuje

















... a po dobrym obiedzie...




Wspólny spacer i zabawa to naprawdę fajna sprawa!






Mama jest mądra i z pewnością:
- nie doda do rosołu Vegety
- zbierze z wierzchu zupy tłuszcz
- gotowane mięso z rosołu przemieli, doda trochę surowego i zrobi pyszne pulpety




Wspólne rysownie, gotowanie, wymyślanie historyjek i zabawa to ważny element wychowania każdego dziecka. To kształtowania postaw, budowanie więzi i kapitału w dorosłość.


Jak Wam się podoba historyjka?
Jaka jest Wasza opinia na temat otyłości dzieci?




opublikowano:http://przepis-na-kobiete.pl/artykuly/1156/stop-oty-o-ci-u-dzieci

18 komentarzy:

  1. Dziwnym trafem im większa bieda tym więcej grubych ludzi...
    Bogaci nie jedzą hamburgerów i dbają o zdrowie.
    Biedni jedzą najtaniej i jest ten efekt tycia.
    W Polsce jest coraz większa bieda, widać to w szkołach...
    Tylko trzeba umieć patrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno się z tym nie zgodzić

      Usuń
    2. Dokładnie w szkołach widać, że część dzieci jest biedna. Pamiętam jak była afera z tymi ulęgałkami i powiedziałam to na studiach - żeby ktoś się przeszedł do szkoły i sobie zaobczył jak jest, ale chyba nic do tego kogoś ie dotarło ;/

      Usuń
  2. Zgadzam się z przedmówczynią. Ludzi nie stać na wartościowe jedzenie, więc kupują produkty seropodobne, szybkopodobne i potem jest jak jest...

    OdpowiedzUsuń
  3. Macie dużo racji. W Polsce bieda dzieci to już nie jest problem społeczny ale kwestia społeczna. Nie zgodzę się jednak z tym, że zwykła kanapka, jabłko czy kawałek marchewki jest droższy od mlecznej kanapki. Nie zgodzę się z tym, że zwykła zupa jarzynowa jest droższa od tej z torebki, a woda więcej kosztuje niż bezwartościowy słodki napój. To kwestia świadomości...

    OdpowiedzUsuń
  4. Historyjka sie podoba , ale najbardziej podoba uwaga ,żeby do rosołu nie dodawać vegety .Do niczego nie dodawac i uzywac tylko naturalnych przypraw, zadnych zmielonych,przygotowanych przez producenta i czytać etykiety .

    OdpowiedzUsuń
  5. Według mnie to chodzi nie tylko o wysokie ceny produktów wartościowych, ale po prostu o podejście do odżywiania i zdrowego wyglądu. W Polsce nadal często słyszy się, że dziecko powinno być "okrąglutkie" itd. Przecież wiadomo już, że dzieci nie powinny byc pulchne, bo to "programuje" ich organizm na nadwagę i w dorosłym życiu ciężko im będzie utrzymać zdrową wagę. Ponadto w wileu rodzinach brak po prostu zainteresowania zdrowych trybem życia. Posiłki przyrządza się tradycyjnie po Polsku, po Śląsku itd, czyli jak dla osób pracujących fizycznie - ciężko i tłusto. Zdrowe odżywianie jest nadal często wyśmiewane jako fanaberia zaczerpnięta z kolorowcyh gazet...
    Jeśli to się nie zmieni, to takie statystyki tym bardziej się nie zmienią

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz dużo racji. Też uważam, że brak wiedzy i świadomości robi swoje. Kuchnie śląska czy polska wcale nie musi być tłusta. Uważam, że jeśli się do niej racjonalnie podejdzie to jest jedną z najzdrowszych kuchni. Mit pulchnego bobasa funkcjonuje jeszcze w wielu rodzinach i dokarmianie "na siłę". Chipsy u dzieci chodzących do szkoły są wszechobecne. Wracam z pracy i widzę co dzieci trzymają w rękach idąc chodnikiem. Do tego wszystkiego dochodzi brak wysiłku fizycznego. Wiele instytucji powinno tę sytuację monitorować i wprowadzić profilaktykę i uświadamianie rodziców....

      Usuń
  6. Polska kuchnia jest bardzo ciężka,każdy to wie. Co do otyłych dzieci,to kwestia myślę nie braku kasy. To kwestia często braku wiedzy o posiłkach fit. Można jeść zdrowo i nie zawsze to jest drogo,pozdrawiam;))

    OdpowiedzUsuń
  7. otyłość wśród dzieci staje się istną plagą! wszyscy jedzą chipsy, piją colę, stołują się w mc!
    oliwy do ognia dolewają babcie prrzekarmiające dzieci!
    a z otyłych dzieci rosną otyli dorośli!
    http://beauty-and-diet.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. These aren't my interests.
    Best regards :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ludzie jedzą świństwa bo to szybkie i tanie jedzenie, lenistwo a co za tym idzie, nieświadomość i po prostu łakomstwo, a do tego brak jakiegokolwiek ruchu! ludzie wolą poczekać na windę niż przejść jedno piętro! albo schody ruchome, tylko by się wozili! zero wysiłku!

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Mi się nóż w kieszeni otwiera jak widzę rano w piekarni rodziców, którzy zamiast śniadania dają dziecku drożdżówkę, i jeszcze kolejną do plecaka. Śniadanie w biegu między piekarnią a szkołą, a wszystko popite colą. A przecież taniej wyszłoby kupić chleb, ser i pomidor...

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytając komentarze i wpis, przypomniało mi się jak ciekawie odżywiali dzieci na leczeniu uzdrowiskowym, aż nóż w kieszeni mi się otwierał. Szczególnie, gdy widziałam dzieci z nadwagą. Na obiad talerz zupy - sól, sól, vegeta i jeszcze raz sól. Nic wartościowego w niej nie pływało, a buzię aż wyginało z nadmiaru soli. Na drugie danie ziemniak, MOM zrobione w pulpeta i wielka chochla sosu - znowu nic w nim nie było czuć, oprócz vegety. Nie zapominajmy o "kompocie" - nadmiar cukru i jeden owoc na cały gar napoju, bo tak jasnego kompotu nigdy w życiu nie widziałam. A fuj! A na oddziałach wręcz krzyczeli, że należy zdrowo się odżywiać... a na stołówce było śmiechu warte.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... a stołówki w szkołach? ...a jedzenie w przedszkolach? To jest dramat!

      Usuń
  12. Ciekawy temat do dyskusji. Ja jednak pozdrawiam małą artystkę. Zachwycające rysunki!

    OdpowiedzUsuń
  13. Czasem kątem oka patrzę w ogonku do kasy na koszyki młodych małżeństw. Takich o średnim pewnie statusie majątkowym i co widzę: kilka opakowań chipsów, chrupek, cola, jakieś napoje kolorowe, różne batony, ewentualnie pieczywo i trochę wędliny, jakieś desery - sztuczne. Zero owoców, zero warzyw... To smutne...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz i odwiedziny. Możesz również zapraszać mnie na swojego bloga (nie uważam, że jest to coś niestosownego). :)
Zapraszam Cię również do witryny obserwatorów. To jest w końcu blog więc bloguj lecz się nie blokuj :)