wtorek, 2 września 2014

Szkoła w Finlandii - Lahti (4) - The Finnish school








    W Finlandii byłam w maju, a jeszcze się nie uporałam z najważniejszymi informacjami. Chociaż temat  projektu to: Budowanie mostów między pokoleniami - współpraca na rzecz osób starszych w Unii Europejskiej”, to jednym z punktów w programie była również fińska szkoła. Program każdego dnia był bardzo napięty jednak "zero" poślizgu przy zaplanowanych działaniach. Z podziwem patrzyłam i zadawałam sobie pytanie: Jak oni to robią? Bez nerwów, z uśmiechem, każdy robił swoje. Każdy kończył i zaczynał o wyznaczonym w programie czasie.
    Miało być jednak o edukacji, a że rozpoczyna się wrzesień to bardzo sprzyjający czas aby przybliżyć fińską edukację w szkole podstawowej, bo w takiej szkole byłam.


O edukacji w Finlandii

    Finlandia dość długo była zacofanym krajem. Swój sukces gospodarczy odniosła dzięki edukacji i nauce. Reformy edukacyjne Finowie rozpoczęli w latach 70 – ubiegłego stulecia. Zainwestowali w naukę, rozpoczęli gruntowną reformę szkolnictwa  i budowę społeczeństwa opartego na wiedzy. Finowie zrezygnowali ze sztywnego systemu kształcenia, odeszli w pierwszych latach nauki od oceniania i postawili na decentralizację. Wystarczyło 40 lat aby wspięli się na wyżyny i stali się wzorem do naśladowania dla innych państw.

Najważniejsze przesłanki fińskiego systemu edukacji

- Dzieci rozpoczynają naukę w wieku 7 lat i nie są testowane aż do 16 roku życia. Mają się w tym czasie rozwijać i poszukiwać swojej drogi życiowej;
- Dzieci nie dostają prawie żadnych prac domowych, a jeśli dziecko ma braki to powinno je nadrobić wspólnie z nauczycielem, bowiem jakiekolwiek płatne korepetycje w Finlandii są zabronione;
- Uczniowie są bezpłatnie dowożeni do szkoły i mają zapewnione w szkole bezpłatne posiłki, podręczniki są również bezpłatne;
- W fińskiej szkole nie ma podziału na uczniów słabych i zdolnych, uczniowie uczą się w grupach nie więcej niż 16 – osobowych, ewentualne braki nauczyciel wyrównuje na indywidualnych zajęciach, ale też uczniowie „podciągają” się sami, bowiem fiński system edukacyjny nastawiony jest na współpracę;
- Rok szkolny rozpoczyna się w połowie sierpnia i trwa do końca maja;
- Szkolnictwo w Finlandii aż po uniwersytety jest państwowe, płatne szkoły prywatne stanowią niewielki odsetek;
-  Indywidualny tok nauczania zaczyna się w Finlandii już na poziomie szkoły średniej i uczniowie mogą sami  wybierać kursy;
- 66 proc. fińskich uczniów idzie na studia, co stanowi  najwyższy odsetek w Europie, a dyplom wyższej uczelni uzyskuje 93 % studentów;


     Finowie za wyjątkiem drewna nie mają bogactw naturalnych i jeszcze na początki XX w. byli państwem bardzo biednym. To wysoka jakość edukacji i dobre, proste rozwiązania zapewniły i zapewniają im pomyślność i dobrobyt. Stworzyli przecież Nokię!




    Byłam w małej lokalnej szkole podstawowej. Trudno to porównać do polskiej szkoły. Dzieci przy drzwiach zdejmują buty i chodzą w skarpetach. O dziwo nawet białe skarpety są czyste. Korytarze wąskie bo tam się nie biega na przerwach, od tego jest pełnowymiarowa sala gimnastyczna. W korytarzach boksy gdzie są kanapy, stoliki, fotele, aneksy z szafkami kuchennymi i kranem, Można zrobić coś do picia. Wszystko zagospodarowane przez dzieci roślinami i kwiatami w doniczkach.
    W klasach przyjaźnie ustawione stoliki, na ścianach wyeksponowane prace dzieci. Półki z kredkami, farbami, innymi potrzebnymi przyborami i książkami. Pod ścianą stoją komputery.

     To była mała szkoła i uczyły się w niej dzieci w różnym wieku, bez sztywnego systemu klasowo lekcyjnego. Szkoła współpracowała z lokalnymi seniorami, którzy brali udział w niektórych zajęciach wspólnie z dziećmi. Po południu także się dokształcali na różnych kursach.

   Uczestniczyliśmy w przedstawieniu o wikingach. Wszystko odbywało się na sali gimnastycznej. Proste eksponaty, wykonane przez dzieci. Ileż one miały uroku.Widać było ogromne zaangażowanie i doskonałą współpracę. Żadnego popychania jak coś spadło, żadnej nerwowej atmosfery jak coś nie wyszło. Dzieci bardzo na luzie i było widać, że również doskonale się bawią.

    Po przedstawieniu, dzieci wspólnie z nauczycielami zaserwowali nam zabawę na sali gimnastycznej, łącznie z naszym tradycyjnym berkiem. Mieli również przygotowane plansze informacyjne na temat każdego kraju (przypominam, że krajów było 10) i konwersowaliśmy z uczniami na temat Finlandii i kraju z którego pochodzimy. Uczniowie dopytywali się o historię, tradycję, kuchnię, szkołę. Uczniów w komunikacji w języku angielskim wspomagali nauczyciele.

     Spokojnie, czysto, atmosfera przyjaznego domu. Obok szkoły proste sprzęty jak huśtawki, drabinki do wspinania i oczywiście boisko.
    Muszę jeszcze dodać, że administracja ma ogromne zaufanie do nauczycieli i nie obarcza ich bezsensowną biurokracją. Poza tym zawód nauczyciela cieszy się ogromnym prestiżem. Nauczyciele zobligowani są do szkoleń, które są bezpłatne.


















Wąskie korytarze, przed drzwiami buty. W szkole chodzi się w skarpetach :)







W korytarzu otwarte boksy - kąciki, można usiąść, napić się, porozmawiać...







Uczniowie zajmują się roślinami



Bawiliśmy się nawet chustą Klanzy



Konwersacje o Polsce i Finlandii



Przedstawienie o Wikingach


















Zadowolone, uśmiechnięte dzieci....
Jak to zrobić u nas?


Co sądzicie o polskiej szkole i ciągłych zmianach (na lepsze czy gorsze?)

... i jeszcze link o korepetycjach w polskich szkołach: http://finanse.wp.pl/kat,1013819,title,Ile-kosztuja-korepetycje,wid,16855801,wiadomosc.html



21 komentarzy:

  1. U nas tego brakuje, fajnie by było wziąć przykład. U nas potrafią jedynie wprowadzać dziwne ustawy jak fikcyjna polityka prorodzinna, a dalej martw się sam rodzicu. :/ Świetne zdjęcia. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy post!! Najbardziej podoba mi sie to, ze prywatne korepetycje sa zabronione!!! To jest bardzo SLUSZNE!! Jedne dzieci ucza sie szybciej inne wolniej, jedne pojmuja w mig, a inne wymagaja kilka razy powtorzen i sluszunie, ze nauczyciel musi czuc sie odpowiedzialny, aby dziecko NAUCZYC, a nie stresowac!! Czyz nie jest czesto wlasnie tak, ze dzieci nie ucza sie jakiegos przedmiotu, bo nie lubia nauczyciela?? Dlaczego?? Moze wlasnie stresuje to dziecko?? Cos w tym musi byc!!

    Swietny post!! Powinnismy chyba wziasc przyklad z Finow i takie zmiany wprowadzic w Polsce, w ktorej obecnie sami juz rodzice robia dzieciom stres, bo a to angielski, francuski, tenis, basen ,balet i jeszcze wiele innych zajec...a kiedy czas na zabawe?? Przeciez sa jeszcze dziecmi!!! Jeszcze jedno bardzo podoba mi sie w tej Finlandii, ze dzieci nie sa oceniani do 16 roku zycia!!!

    Dziekuje za ciekawy post i seredecznie pozdrawiam:):)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze niedawno nasze szkolnictwo było na najwyższym poziomie, a specjaliści wyszkoleni w Polsce szanowani na całym świecie. Teraz poziom spadł, mamy sporo studentów i absolwentów z przypadku i braku pomysłu na życie.
    Może faktycznie pora brać przykład z takich krajów jak Finlandia?

    OdpowiedzUsuń
  4. ciekawy system, a właściwie cała filozofia, choć Twój opis trochę nasuwa mi skojarzenia ze szkołami M. Montessori.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy wpis.
    Dobrze być finlandzkim dzieckiem :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. O polskiej sie nie wypowiem , ale kiedyś napisze posta o luksburskim systemie szkolnictwa :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak chciałaś usunęłam maila, ale mogłaś wysłać go bezpośrednio na moją skrzynkę. Ja mam maila z boku na profilu :)

      Usuń
    2. Avo , ja korzystam z wersji mobilnej , poza postami mam wszystko ukryte ;)
      A ze jestem na wakacjach z limitowanym wolnym internetem , to w ten sposob było szybciej :)
      Czekam więc na maila :) pozdrawiam

      Usuń
  8. Tylko pozazdrościć i pomarzyć - mogłoby być tak cudnie ,tylko jak to zrobić? Sposoby sa, ale komu sie chce zawalczyć o taki postęp cywilizacyjny. O szkole myślę hehe.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciekawy tekst:) U nas no cóż wciąż za dużo teorii usiłuje się włożyć dzieciom do głowy, większość z wymaganej wiedzy nie mają nawet nauczyciele:) buziaczki aga

    OdpowiedzUsuń
  10. Jednak inni potrafią. Przy takim systemie szkolnictwa nasze dzieci były by mniej zestresowane. Super zazdroszczę im. Użyje linka z tego postu u mnie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nic, tylko zazdrościć organizacji... system szkolnictwa w Polsce to temat rzeka, duzo bym zmieniła... i wziełabym pod uwage tak jak mają w Finlandii:)
    pozdrawiam kochana

    OdpowiedzUsuń
  12. Zastosowali mnóstwo ciekawych i nowatorskich rozwiązań - i jak widać, sprawdziło się. A u nas najmniejsza zmiana to lata dyskusji i biurokracji, a potem i tak okazuje się, że nic nie jest przygotowane...

    OdpowiedzUsuń
  13. Gdybym chciała powiedzieć, co myślę o polskiej szkole po "reformach" - trzeba by było cały tekst wypipać...
    Ale nie sądzę, żeby to była wina samej szkoły, to także dom - w którym rodzice jadą po 12/dobę i padają na pysk po powrocie, to cienko opłacani nauczyciele, którym dodatkowo podcina się skrzydła programem nauczania, który owszem, być powinien ale nie tak przeładowany.
    Resztę edukacji dokonują rówieśnicy na podwórku, częściej teraz w centrach handlowych, w ogródkach piwnych...
    Ava, nawet nie chce mi się na ten temat gadać, sama myśl o obecnych maturach i maturzystach z logikami kur - przyprawia mnie o mdłości...
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Looks like everybody had a good time.

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo ciekawa wpis ! Pozdrawiam serdecznie :).x

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz i odwiedziny. Możesz również zapraszać mnie na swojego bloga (nie uważam, że jest to coś niestosownego). :)
Zapraszam Cię również do witryny obserwatorów. To jest w końcu blog więc bloguj lecz się nie blokuj :)