poniedziałek, 1 września 2014

Śniadanie dla pierwszaka - Lunch to school









       Wrzesień i szkoła. Jedni z niecierpliwością czekają, a drudzy też, ale na kolejne wakacje. U mnie wrzesień kojarzy się z zapachem śliwek węgierek i chleba z masłem. Wszystko za sprawą śniadania, które dostawałam do szkoły. Moje ulubione śniadanie pierwszaka do szkoły, to był  chleb z masłem, zapakowany w pergamin i kilka śliwek węgierek Wszystko zamknięte w woreczku ściąganym sznurkiem. Uwielbiałam takie śniadania. Kiedy na przerwie otwierałam woreczek zapach węgierek był niepowtarzalny, aromatyczny. Były też inne śniadania, ale to zapamiętałam najbardziej i do tego kojarzy mi się z pierwszą klasą.

    Oczywiście obowiązkowo musiałam zjeść śniadanie w domu przed wyjściem do szkoły. Choć byłam niejadkiem, nigdy nie wyszłam bez śniadania z domu. Czasem po lekcjach chodziliśmy do miejscowego sklepu. Dzieci najczęściej wtedy kupowały ogórek kiszony, trochę kiszonej kapusty do papierowej torebki, albo tzw. oranżadę w proszku, którą sypało się na dłoń i językiem zlizywało. To była frajda!








Co dzisiaj jedzą dzieci?

     Blogerki to mądre mamy i każda pewnie zdrowo karmi swoje pociechy. Jednak jak pokazują badania dość spora rzesza maluchów wychodzi bez śniadania do szkoły. Czasem w pośpiechu dostają "kanapkę mleczną", drożdżówkę lub parę groszy, które wydają w sklepiku szkolnym na podobną niezdrową przekąskę.

     Drodzy rodzice zweryfikujcie szkolne sklepiki, w których powinien być całkowity zakaz sprzedaży chipsów i innych podobnych trujących dzieci produktów. Wrzesień to czas zebrań rodziców. Weźcie pod lupę szkolne sklepiki i stołówki. Zainteresujcie się jadłospisem, produktami z których przygotowywane jest jedzenie. Zapytajcie o szkolne sklepiki i sprzedawany asortyment. To Wasze dzieci, a szkoła powinna być dla Waszych dzieci. Zapytajcie gdzie dzieci jedzą śniadanie? Czy myją ręce? Nawyki, które zostaną wyrobione u maluchów staną się czymś normalnym w starszych klasach. Warto o tym porozmawiać, zapytać i zaproponować dobre rozwiązania, które często nic nie kosztują.

    Pomyślcie nad wartościowym drugim śniadaniem dla dziecka. Przekonajcie go do marchewki i innych warzyw jako dodatku do kanapki, a zamiast słodkiego soku dajcie wodę do picia.  Dziecko to największy skarb, a czasem bardziej dbamy o samochód niż o zdrowe nawyki żywieniowe maluchów.


Co dziecko może zabrać do szkoły na drugie śniadanie?

- obowiązkowo picie i powinna to być woda
- marchewka, do kanapki - większość dzieci ją lubi, może być ogórek, świeża papryka, seler naciowy, ale to już według upodobań smakowych malucha
- kanapka z ciemnego pieczywa z sałatą, serem lub chudą wędliną, z ogórkiem kiszonym lub świeżym
- ulubiony owoc, jabłko jest idealne


Pasta z makreli

Składniki:
- 1 wędzona makrela
- 2 jajka ugotowane na twardo
- 1/2 małej dymki
- 1 mały ogórek kiszony
- łyżeczka masła lub majonezu

Jak to zrobić?

- obierz z ości makrelę dodaj masło i ugotowane jajka, zmiksuj wszystko blenderem na gładką masę
- bardzo drobno posiekaj cebulę i pokrój ogórek, dodaj do masy i wymieszaj
- jest to doskonała alternatywa dla niezdrowej, gotowej pastelli






















     Czy jedzenie przygotowane w słoiku to dobra rzecz? To zależy od szkoły i od miejsca, w którym dziecko może zjeść takie jedzenie. Oczywiście zależy to także od upodobań smakowych dziecka. Co sądzicie o takim drugim śniadaniu do szkoły? Z pewnością jest to dobry pomysł na śniadanie do pracy, ale czy dla malucha do szkoły? To już najlepiej wiedzą dzieci i rodzice.










      Tyle krzyku o rządowy elementarz. Wychowałam się na Falskim. Moja trójka dzieci - każde z nich - miała inne podręczniki. Często kilka do każdego przedmiotu. U mnie w tornistrze podskakiwały maksymalnie dwie książki i dwa zeszyty, piórnik i kredki. Tornistry moich dzieci "pękały w szwach", choć i tak robiłam selekcję. Co dzisiaj nosi pierwszak i ile waży tornister? Nie pozwólcie aby z małych plecków zrobić wielbłądzie plecy. Byłam w Finlandii i widziałam tamtejsze przyjazne szkoły. Będzie o tym w następnym poście. Tymczasem przypominam bezcennego Falskiego, niezapomnianą Alę, Olę, Asa i kaligrafię.








Co sądzicie o obowiązkowej edukacji sześciolatków?




21 komentarzy:

  1. Szkoła w luksemburgu to ... Moj ideal w tej kwestii . I jedzenia - wszystkie dzieci o 10 jedzą kanapki i piją wodę , ii .my dokładamy albo owoc albo pomidorki koktailowe , ogórki itp w mojej rodzinie marchewka jest nie jadalna .. Myja tez zęby po posiłku .
    O 12 maja obiad . Ty byłbyś zachwycona . Wyborem , urozmaiceniem i ... Nigdy nie ma nic na słodko;) jak makaron z serem ;)

    I obowiązkowa szkoła zaczyna sie zerôwkà w wieku 4 lat , 6-CIO latek uczy sie w drugim obcem jezyku ...a w soboty chodzi do szkoły narodowej .. I nikt. Dorosłych nie robi akcji Chronmy dzieci przed Szkoła ;);)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Aniu, przed taką szkołą się nie chroni. To doskonała socjalizacja dziecka. Jednak "wtłoczyć" sześciolatka do ławek szkolnych lub stolików kompletnie nieprzygotowanych do jego wzrostu, to tragedia. Nie dziw się więc, że co mądrzejsi, którzy wiedzą jak wygląda edukacja małych dzieci na peryferiach czy w szkołach kompletnie nieprzystosowanych bronią dzieci. W niektórych szkołach maluchy korzystają z toalet wspólnie z gimnazjalistami i same schodzą po schodach do toalety. O innych warunkach higienicznych nie wspomnę. A stołówki i obiady? Większość gotujących tam osób powinna przejść kurs zdrowego odżywiania dzieci...

      Usuń
    2. Ja tylko podkreślam ... Ze nie można akcji nazwać Chronmy dzieci przed sZkoła , bo dzieci to słyszą , a chroni sie przed czymś złym .
      Zawsze można nazwać akcje - poprawny warunki w szkole ;)

      Usuń
  2. Na Falskim nie można zarobić, więc o co ma być w szkole ??
    Paranoja jakaś z tymi książkami do szkoły...
    Śniadanie w słoiku dla malucha to chyba nie...
    A taka pasta własnej roboty z makreli to pycha .
    Przynajmniej dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
  3. Pyszne śniadanko i dla dziecka i dla osoby dorosłej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wczesna edukacja sześciolatków stanowczo nie. Moja córka poszła wcześniej do szkoły i trafiła do klasy mieszanej . Program był źle przygotowany i emocjonalnie było za szybko. Teraz jest w czwartej klasie jest dobrą uczennicą ale to głównie dlatego ,że cały czas dodatkowo z nią pracujemy. Jeżeli chodzi o śniadanko to lepiej dać owoc niż słodycze. Okazuje się jednak, że znam dzieci ,które nie lubią warzyw ani owoców . Czyja to wina?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kontrole ministerialne w protokołach piszą: nieznaczne uchybienia itp. Więc ogólnie się mówi, że wszystkie szkoły są przygotowane. Wiele matek mam podobne do Ciebie zdanie.

      Usuń
  5. uwielbiam pastę z makreli, moja mama też robi czasem i jest pycha :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdecydowanie propozycje śniadanka przez ciebie przygotowanego brzmi bardzo smacznie i zdrowo :) A uważam, że nie powinno się sześciolatków wysyłać do szkoły, uważam, że to za szybko :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo smakowite te Twoje propozycje. Mnie martwi jak obserwuje dzieci znajomych i widze, że domowego jedzenia do szkoły nie biorą, bo to obciach i zapychają sie slodkościami z bufetu

    OdpowiedzUsuń
  8. Śniadanko zdrowe i kolorowe:)) A pasta z makreli,jak ja to lubie:))

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wiem czemu ale taki chleb przywołuje u mnie złe wspomnienia. Zaraz kojarzą mi się takie kanapki rozjechane noszone w plecaku kilka dni:):)

    OdpowiedzUsuń
  10. elementarz Falskiego był cudny, nie jestem z jego epoki, ale skądś był w domu - zaczytany przeze mnie; a drugie śniadanie robili mi do szkoły tatko jeszcze gdy do ogólniaka chodziłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oba śniadanka pycha! Smacznie, szybko i zdrowo!
    Pięknego i słonecznego dnia kochana:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Śniadanka pyszne, moje dzieciaki bardzo wybredne, to lubią, tego nie!!!
    A wiesz! Mam pierwszoklasistę...pozdrawiam Ava cieplutko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję i mam nadzieję, że polubi szkołę.

      Usuń
  13. Takie śniadanka sama mogę zjadać w pracy. Moje ulubione z podstawówki, to był chlebuś ze smalcem lub chlebuś z pastą z jajek. A owoc: jabłko, gruszka, śliwki... A elementarz, oj był 1 i wszyscy umieli poprawnie czytać i pisać... Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, to była prawie kaligrafia u każdego!

      Usuń
  14. Smaczne sniadanie ! Pasta z makreli ach moj syn uwielbia :) Pozdrawiam I sle buziaczki xxx

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz i odwiedziny. Możesz również zapraszać mnie na swojego bloga (nie uważam, że jest to coś niestosownego). :)
Zapraszam Cię również do witryny obserwatorów. To jest w końcu blog więc bloguj lecz się nie blokuj :)