Hej kobietki! Nagrzeszyłam ostatnio bardzo. Poza tym znowu muszę ponarzekać, że zima nie służy mojej sylwetce i muszę sobie na początku każdego roku dać jakiegoś kopa żywieniowego, aby ustabilizować organizm. Muszę dodać, że w moim wieku już się ślepo nie podąża za dietami, ale ma się własne krytyczne spojrzenie poparte doświadczeniem. Przyznaję, że nowinki zawsze jednak śledzę i coś tam z nich wdrażam w życie, jednak przede wszystkim słucham własnego organizmu.
Z tym zawołaniem wiosna idzie, wcale dziewczyny nie przesadziłam. To potwierdzona prawda, a wszystko za sprawą pszczół. Otóż pszczoły wyszły z uli. Poprzednio kiedy w styczniu stopniał śnieg i było wiosennie ani jedna nawet się nie poruszyła i wkrótce przyszła mroźna zima.
Dzisiaj syn do mnie zawołał:
idź zobacz co pszczoły wyczyniają, zima się skończyła na dobre. Poszłam więc zobaczyć, zrobiłam kilka zdjęć, a potem stwierdziłam, że pora na odnowę, zwłaszcza że ostatnio nagrzeszyłam przeciwko sylwetce bardzo. U mnie to nie tylko sprawa kilku kilogramów ale także wzmocnienia i oczyszczenia organizmu. Tego domaga się mój organizm każdego roku.
Poszłam więc zobaczyć pszczoły i przemyśleć co włączyć do diety.
Stawiam na minimalizm, prostotę w gotowaniu, zdrowe sprawdzone składniki i kompleksowość czyli odżywianie, domowe zabiegi "piękności", ruch, rozwój. Coś jeszcze wymyślę. Jedno wiem: mogę mieć super ciuch na sobie ale jak mam nieumyte włosy lub paznokcie do poprawy to nic nie uratuje mojego nastroju.
... i pszczoła usiadła ma moim szalu...
Pszczoły rzeczywiście wyszły z ula. Ja przemyślałam moje postanowienia. Utwierdziłam się w tym aby postawić na tłuszcze, które służą sylwetce (będzie o nich mowa), proste dania (minimalizm) i przyprawy.Uważam, że kuchnia bez przypraw to jak kobieta bez makijażu. Oczywiście ruch - bez tego ani rusz. Chcesz się dobrze czuć musisz się ruszać. Jeszcze odnowa ciała - ale domowymi, sprawdzonymi sposobami, które do wiosny przyniosą świetne rezultaty.
Jeśli wam takie podejście odpowiada, zapraszam do drużyny: Wiosna idzie! Byłoby mi o wiele raźniej, a poza tym chciałabym się również od was dowiedzieć ciekawych rzeczy.
Wiosna idzie - dieta - co na początek?
1. Zasiej rzeżuchę - sprawdzony tani sposób, gwarantuję, że wzmocni włosy, paznokcie i cerę. Poza tym śniadania z rzeżuchą są fantastyczne.
Jak to zrobić?
Przygotuj sobie dwa - trzy płaskie talerze (lub coś podobnego), rozłóż watę, zmocz wodą i wysyp nasiona. Codziennie podlewaj, ciesz się jak kiełkuje, obcinaj, siekaj, syp kanapki ciesz się ze zdrowego odżywiania.
Oczywiście najpierw wysiej na jednym talerzu a potem uzupełniaj kolejne tak aby zachować ciągłość, Stosuj przynajmniej przez miesiąc. Przyznaję, że ja stosuję zdecydowanie dłużej.
2. Musisz się nawodnić i oczyścić, dlatego postaw na wodę z cytryną i ziołowe herbatki. Polecam miętę, pokrzywę i zieloną herbatę.
Mój sposób: do dużego dzbanka wkładam te trzy rodzaje, zalewam wodą i wypijam w ciągu dnia. Kiedy wlewam zaparzoną herbatę do szklanki (najczęściej jest to duży kubek) dodaję sok z cytryny. W pracy mam zaparzacz do herbaty liściastej - świetnie się sprawdza. Kupowałam w Empiku.
3. Ogranicz do minimum masło i postaw na dobre tłuszcze (pisałam o nich
http://mystylemyeveryday.blogspot.com/2014/08/orzech-kokosowy-coconut.html). Olej kokosowy rewelacyjnie służy sylwetce i niszczy oponkę na brzuchu. Podobne działanie ma również olej lniany, zwłaszcza jeśli dodasz go do sałatek. Jeśli lubisz - nie rezygnuj z zielonego jęczmienia (dodawaj do koktajli) i z herbaty matchy.
4. Oprócz zielonych koktajli (możesz łączyć z wodą) postaw na soki. Nie goń za nowalijkami tylko używaj buraków, kapusty, jabłek, selera, pietruszki, marchewki i pomarańczy. Zimą pomarańcze są świetne.
5. Nie zapominaj o błonniku, zwłaszcza płatkach owianych orkiszowych, otrębach pszennych, owianych i kaszach, szczególnie jaglanej, gryczanej, komosie ryżowej.
6. Przyprawy to świetni spalacze tłuszczu. Postaw na kurkumę, curry, kardamon, imbir, cynamon, papryczkę chili (jeśli możesz), czosnek, cebulę i świeże zioła. Używaj sól himalajską.
7. Zakochaj się w zupach - krem. Są pełne witamin i sycące, a robi się je w kilka chwil. Marchewka, brokuł, kalafior, ziemniak, seler, burak... i wiele innych naszych, polskich warzyw świetnie nadają się do szybkiego gotowania i miksowania. Pycha!
8. Pamiętaj o dodatkowym wzmocnieniu organizmu i dodaj do żywienia jakiś mądry suplement. Może to być tran, magnez - jeśli pijesz sporo kawy, wapń, skrzyp na włosy lub np. pasta Chyavanprash (będę o niej pisać).
9. Miej w zasięgu ręki zdrowe przegryzki na głód, najlepsze to: marchewka, seler naciowy, ogórek, jabłko. Jeśli chodzi o jabłko to codziennie zjedz przynajmniej jedno!
10. Ruch, ruch, ruch - po prostu go pokochaj i zakochaj się w nim. Ja też jeżdżę samochodem ale gdzie mogę tam wybieram schody i zazwyczaj naokoło :). Biegam, ćwiczę "z moim trenerem" kiedy oglądam wiadomości. Mam pod ręką gumy do rozciągania i często ćwiczę z YouTube. Dzień bez aktywności to dzień stracony.
To kilka moich sposobów, z którymi rozpoczynam wchodzenie w wiosenny klimat. Co wy na to? Podzielcie się swoimi sposobami. Chętnie udostępnię linki do waszych postów.
A jeśli też grzeszyłyście to zapraszam do drużyny: Wiosna idzie!