sobota, 10 listopada 2012

Kurczak w cieście francuskim





        Właściwie to powinnam jeszcze dodać kurczak w cieście francuskim z brokułami. Tak się bowiem składa, że w moim gotowaniu staram się "przemycić" jak najwięcej warzyw, które uwielbiam. Danie nie jest skomplikowane, choć może na pierwszy rzut oka tak wyglądać. Farsz można przygotować wieczorem, a na drugi dzień tylko dokończyć danie.

Składniki:

  • 40-50 dkg mięsa mielonego z kurczaka /dobrej jakości i chude, bardzo lubię też  z indyka/, przyprawy:sól, pieprz, tymianek, pietruszka, 1 jajko, łyżka musztardy, ząbek czosnku, drobno pokrojona cebula, mieszamy, lekko podsmażamy na łyżce oliwy
  • brokuł /najlepiej ugotować na parze/ następnie wymieszać z mięsem i dodać jeszcze jedno jajko, żeby masa ładnie się skleiła w cieście francuskim
  • 1 opakowanie ciasta francuskiego
  • sałata /w moim daniu są to różne sałaty + marchewka i ogórek pokrojone w słupki + sos winegret/





 Brokuł gotujemy na parze i dzielimy na małe różyczki







Mięso lepiej lekko podsmażyć, bowiem ciasto francuskie jest delikatne i piecze się góra 15-20 min.




Razem z brokułami mieszamy i dodajemy jeszcze jedno jajko


Ciasto francuskie rozwinąć i lekko przewałkować
Ja je dzielę na połowę, wolę bowiem dwie mniejsze sztuki /lepiej się piecze, kroi oraz łatwiej podaje/



Technika "zaplatania" jest łatwa, należy tylko równo ponacinać ciasto i "zaplatać" z dwóch stron




Piec należy jakieś 15 - 20 min.
Ciasto francuskie należy wkładać zawsze do nagrzanego piekarnika /200-220 stopni/ inaczej nie wyrośnie








Sałata mix z sosem winegret /plus marchewka pokrojona w cienkie słupki i ogórek/

Przygotowanie jest tak proste, że.....










....można założyć szpilki :)


tunic / Zara
pants / Zara
shoes / Deichmann


... i jeszcze COŚ

?

Zostałam nominowana do Libster blog przez: 
http://mojepasje-wiolkaa93.blogspot.com
Bardzo serdecznie Dziękuję!

 
Informacja o zasadach jest skopiowana z Twojego bloga (ale nic tu nowego nie wymyślę, więc chyba mogę?)
Wyróżnienie Liebster blog otrzymane jest od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Osoba z wyróżnionego bloga odpowiada na 11 pytań zadanych przez osobę, która blog wyróżniła. Następnie również wyróżnia 11 osób, informując je o nominacji i zadaje 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, od którego otrzymało się wyróżnienie.
Odpowiadam na pytania:
1. Jaki masz kolor włosów?
blond
2. Masz w domu jakieś zwierzę?
oczywiście psa
3. Ulubiony kosmetyk?
bez kremu Nivea ani rusz
4. Lubisz słodycze?
z umiarem
5. Kiedy założyłaś bloga?
28 sierpnia 2012
6. Masz gdzieś kolczyka?
wprawdzie jestem ssakiem, ale żadne znakowanie ciała!
7. Lubisz się malować?
z umiarem
8. Wolisz spodnie czy spódnice?
to zależy od sytuacji :)
9. Ulubiony film?
Hair i Lot nad kukułczym gniazdem
10. Twój ulubiony lakier do paznokci?
french manicure
11. Co robisz w wolnym czasie?
rozwijam się i pomagam innym 
Nominuję:
 
Oto pytania: 
 1. Co lubisz czytać?
2. Kogo lubisz słuchać?
3. Kogo lubisz oglądać?
5. Kto jest dla Ciebie autorytetem? 
6. Czy uważasz się za patriotkę? 
7. Dlaczego założyłaś bloga?
8. Co najbardziej cenisz u innych?
9. Wolisz sok czy wodę mineralną? 
10. Brunet czy blondyn a może rudy? 
11. Jakie masz marzenia?
Pozdrawiam, życzę miłego świętowania naszego Święta Narodowego.
 

wtorek, 6 listopada 2012

James Bond - Skyfall - a different perspective













Tak jak śpiewa Adele, niebo wali się Bondowi na głowę. „Zdradzony” kulą zostaje uznany za zmarłego i to sama M pisze nekrolog. To początek filmu. Nie chcę jednak pisać recenzji. Mnie intryguje zupełnie coś innego i po swojemu dostrzegam w filmie inne ukryte wątki i podteksty, które są znakiem moich/naszych czasów.

Dla mnie pięćdziesiąte urodziny obrońcy Jej Królewskiej Mości to sięgnięcie do tradycji i kultury, to przeplatanie, a nawet walka tych dwóch znaków naszych czasów.
Bond, James Bond nie jest już butnym, zawziętym agentem. Nie ma też wzroku dawnego dzikiego zwierzęcia, nieustannie gotowego do ataku lub ucieczki. I choć siła już nie ta, oko nie tak celne, a mięśnie nieco sflaczały, to dalej porusza się z klasą, a po  skoku do jadącego pociągu po bondowsku, z gracją poprawia mankiety. Wspomnienia do ukochanej Vesper także się zatarły i odeszły z dawną melancholią. Pozostały jednak błyskotliwe riposty i klasa Bonda, na którą się pracuje długie lata.

Bondowi dalej pomaga opanowanie, zimna krew i piękne kobiety. Pozostała też dawna Martini, bardziej współczesny heineken, niezobowiązujący seks i… nie chcę tu pisać o dalszych reklamowanych gadżetach, zwłaszcza, że zapowiedziałam coś innego.

Dostrzegam w tym filmie starcie teraźniejszości z przeszłością i nie chodzi mi o piękne sceny, które przywołują wspomnienia, jak chociażby ta w kasynie w Makau. W filmie widzę konflikt pokoleń,  młodzi – starzy. Przywiązany do swoich reguł i zasad Bond nie bardzo chce zaufać młodzieńcowi (Ben Whishaw), któremu co dopiero wąs się sypie i trądzik jeszcze nie ustąpił. To piękna metafora, znak naszych czasów i „nowego porządku”. To on powie Bondowi: „Mając laptopa, siedząc w pidżamie i sącząc earl greya, jestem w stanie wyrządzić więcej szkód niż ty ze swoją spluwą". Mimo ścierania się dwóch światów, idąc szerzej można powiedzieć - pokolenia X i pokolenia Y. Mamy też solidarność pokoleń w znamiennej scenie penetrowania Londynu i szukania zakodowanych znaków na mapie w komputerze. Współczesne technologie, błyskotliwie i w mig ustalają położenie, demaskują przeciwnika, ale to współpraca tych dwóch, daje szybki efekt końcowy i rozwiązanie kolejnej zagadki. I chciałoby się rzec: młodzi wprawdzie szybciej biegają, ale to starsi często wiedzą jak dojść na skróty.

Może przesadzam, ale dla mnie pięćdziesięciolatek – film, ma przekaz jakże znamienny naszych czasów. W dobie zmian demograficznych, wydłużającego się życia, starzenia się społeczeństw, musimy się nauczyć wspólnie żyć. Godzić interesy, szanować i respektować prawa i nie odstawiać ludzi na boczny tor tylko dlatego, że przekroczyli pięćdziesiątkę.
To M, kiedy sugerowano jej, że czas się wycofać, powiedziała: odejdę jak wykonam zadanie…

Bardzo dużym plusem jest także to, że Bonda nie wypacykowano. Ma zmarszczki, a kiedy zapuszcza zarost, to przebłyskuje na brodzie siwizna. W wielu scenach wygląda jak ostatnie łajza, ale też widzimy go jak spod igiełki, w jego dopasowanym smokingu, białej koszuli i muszce.

Na koniec Bond wraca w przeszłość, w górzyste rejony Szkocji, do kraju urodzenia, dzieciństwa, gdzie gęsta mgła zapowiada nieodgadnioną przyszłość. Dla mnie to zapowiedź nowego – kolejnego początku Bonda….



http://www.youtube.com/watch?v=7HKoqNJtMTQ




Jak oceniacie film?







sobota, 3 listopada 2012

Naleśniki z pomelo






         Najpierw o pomelo

         Pomelo, to największy owoc z rodziny cytrusów, który z coraz większym powodzeniem gości na naszych stołach. To dobrze, bo ma naprawdę wiele cennych właściwości dla zdrowia.
      Owoc pochodzi z Azji południowo-wschodniej, a jego cenne właściwości były już znane w starożytności. i wykorzystywane zarówno w medycynie jak i w kuchni.
           Aromat pomelo ma właściwości pobudzające i antydepresyjne, stąd też owoc stał się składnikiem kosmetyków wykorzystujących aromaterapię, np. mydeł. Ma także zastosowanie w diecie odchudzającej, bowiem zawarte w owocu enzymy ograniczają wchłanianie skrobi z pożywienia oraz pomagają obniżyć ilości cukru dostarczanego do krwi po posiłku. Regularne spożywanie tego owocu  dodaje  energii i wigoru, a skórze gładkości i blasku.

            Dlaczego?

          Otóż zdrowotne właściwości  pomelo wynikają przede wszystkim z bogactwa substancji przeciwutleniających, czyli tym samym opóźniających procesy starzenia. Gruba, mięsista otoczka owocu zawiera najwięcej tych substancji, głównie bioflawonoidów, które hamują rozwój nawet komórek nowotworowych. Pektyny,  zawarte w  pomelo redukują odkładanie się lipidów w tętnicach, a tym samym hamują rozwój miażdżycy. Natomiast duża zawartość witaminy C wzmacnia odporność i pomaga utrzymać elastyczność tętnic.

        Przepis na naleśniki z pomelo

         Składniki:
  • ciasto: mąka, woda, mleko, oliwa, jajka, szczypta soli/ wszystko miksujemy i smażymy na prawie suchej patelni
  • opakowanie serka homogenizowanego, 2 łyżki cukru brązowego
  • 1 sztuka pomelo, 3-4 łyżki soku z pomarańczy lub innego, 2 łyżki cukru brązowego


 Składniki na ciasto naleśnikowe/ jeśli po wymieszaniu ciasto jest za gęste można dodać trochę wody






 






 




 

 



 


 Pomelo obieramy dookoła, aby powstały "wstążeczki" do wiązania naleśników






Skórki - wstążeczki, aby były bardziej elastyczne na krótko umieszczamy na rozgrzanej patelni
 i podlewamy odrobiną soku z pomarańczy








 Obrane pomelo razem z brązowym cukrem i sokiem pomarańczowym smażymy na patelni



Mieszamy serek z brązowym cukrem


 Nakładamy na naleśnik i wiążemy wstążeczką ze skórki








Na talerzu rozlewamy trochę syropu z patelni i przesmażone pomelo.
Kiedy jest piękniej lepiej smakuje, a poza tym wrażenia estetyczne są zawsze bezcenne. 


piątek, 2 listopada 2012

Gołąbki z kiszoną kapustą









      Ten przepisz przywiozłam ze Stuttgartu, parę lat temu. Z pewnością lepiej smakuje kiedy jest chłodno i ponuro. Dodaje energii i poprawia humor. To jeden z tych przepisów, które można przygotować wcześniej i na drugi dzień obiad ja znalazł.

Składniki:
  • farsz: 50 -60 dkg dobrego mięsa mielonego (można łączyć np. indyka z wołowiną lub wieprzowiną), jajko, przyprawy: sól, pieprz, gałka muszkatowa, zioła: kolendra, tymianek (wg uznania), drobno pokrojona cebula i 1-2 ząbki czosnku, odrobinę papryczki chili/ wyrabiamy
  • 1 opakowanie kiszonej kapusty
  • 1 przecier pomidorowy
  • kilka kiełbasek/ to nie jest konieczne
  • Gotujemy około godziny pod przykryciem,/ można uzupełnić wodą a sos doprawić wg uznania 




































Wersja light






 Wersja "na bogato" :)

Można podawać z pieczywem, z ziemniakami pure...
Gołąbki robiłam też w wersji wegetariańskiej z kaszą i warzywami, smakuje pysznie.